dr Tomasz Słupik Uniwersytet Śląski / fot. Infokatowice.pl
Reklama

Portal Infokatowice.pl rozmawia z dr Tomaszem Słupikiem z Instytutu Nauk Politycznych i Dziennikarstwa Uniwersytetu Śląskiego. Pytamy o zasadność wydawania publicznych pieniędzy na utrzymanie drużyn sportowych i inwestycje jak np. parki wodne i stadiony. Jednak na początku stawiamy pytanie o możliwość ograniczenia kadencji włodarzy miast.

Rozmawia Artur Maciaszczyk

Infokatowice.pl: Jest pan za ograniczeniem ilości kadencji prezydentów i burmistrzów miast, powiedzmy do dwóch?

Reklama

dr Tomasz Słupik: To jest propozycja do rozważenia. W samorządzie mamy już do czynienia z prezydentami, którzy przez wiele kadencji pełnią swoją funkcję. To prowadzi rzeczywiście do rutyny czy zmęczenia sprawowaniem urzędu. Warto byłoby się zastanowić nad ograniczeniem liczby kadencji. Nie musimy iść tropem akurat dwóch kadencji i kopiować rozwiązania z władzy wykonawczej w skali państwa. Można się zastanowić nad trzema kadencjami.  Na pewno warto tę dyskusję rozpocząć i zastanowić się, jak przy niskim zainteresowaniu tym co robi władza, w pewnym sensie zmobilizować ją z jednej strony do większej przejrzystości, a z drugiej strony do większej aktywności. Myślę, że rozważanie kwestii ograniczania liczby kadencji w jakimś stopniu wpływałoby mobilizująco na obecnie sprawujących władzę. Brak tego zapisu w ustawie sprawia, że niektórzy prezydenci rządzą już 20 lat i dłużej. To z pewnością nie wpływa na nich mobilizująco ani nie wpływa na ich kreatywność.

Infokatowice.pl: Po pewnym czasie urzędowania tworzy się system wzajemnych zależności pomiędzy władzą, biznesem a lokalnymi działaczami.

dr Tomasz Słupik: Tak, u nas ten styk polityki, biznesu, nierzadko mediów czasem kreowanych przez władzę samorządową jest dość niebezpieczny bo w tego typu przypadkach kontrola społeczna jest mocno ograniczona. Z drugiej strony, sami prezydenci lub włodarze miast mogą czuć się bezkarni i w dużej mierze są bezkarni. Brak kontroli szczególnie dotyczy sfery budżetu, wydawania publicznych pieniędzy. Myślę, że pod tym względem jesteśmy jeszcze daleko w tyle i nie wypracowaliśmy jeszcze pewnych standardów. Natomiast prezydenci i burmistrzowie czują się dość bezkarni, bo rzadko kiedy tracą stanowisko, rzadko kiedy wszczynane są również postępowania przeciwko nim samym, chyba że są to przykłady ewidentnej korupcji ale z takimi udowodnionymi przypadkami mamy nieczęsto do czynienia. Zakres odpowiedzialności urzędników publicznych w sferze podejmowania decyzji i wydawania publicznych pieniędzy jest u nas bardzo ograniczony. Te lokalne układy, o których pan mówił czy w cudzysłowie “sitwy” sprzyjają tego typu sytuacjom. Na bezkarność i często też wręcz bezczelność urzędników ma wpływ niskie zainteresowanie obywateli tym co robią władze i jak są wydawane publiczne pieniądze.

Infokatowice.pl: Przykłady bezczelności urzędników i marnotrawstwa pieniędzy publicznych na Śląsku można mnożyć. Bieruń – zapłacona dwukrotnie przez Urząd faktura na 406 tys. złotych. Firma, która otrzymała pieniądze ogłosiła upadłość, sprawa trafiła do sądu, a komornik daremnie próbuje odzyskać nadpłacone pieniądze. Jawny przypadek dużej dozy niekompetencji urzędniczej. Inny przykład: Ruda Śląska i przynoszący olbrzymie straty gminie Aquapark. Teraz podobny obiekt będą budować Tychy, a w Raciborzu już wybudowali. To są mauzolea budowane przez samorządowców, które wszędzie przynoszą straty liczone w milionach złotych.

dr Tomasz Słupik: Tak to niestety wygląda. Są pewne inwestycje, które generują bardzo duże koszta, a po stronie przychodów wygląda to bardzo źle. Przynoszą duże straty i tym samym pokrywane są one z kasy miasta. Intencja samorządowców rzeczywiście jest taka żeby przypodobać się mieszkańcom, dlatego tworzone są tego typu instytucje. One w pewnym wymiarze rzeczywiście mogą podobać się mieszkańcom i to budzi pewien rezonans. Mieszkańcy też niespecjalnie zastanawiają się nad aspektem ekonomicznym, a prezydenci z wiadomych względów przemilczają ten aspekt, który jest niewygodny. Można powiedzieć, że to są przysłowiowe “białe słonie” albo pomniki, które sobie niektórzy prezydenci budują ku swojej własnej chwale, ignorując rachunek ekonomiczny i zdrowy rozsądek.

Infokatowice.pl: A propos aspektu ekonomicznego i budowania pomników. W Tychach miasto buduje stadion za 128 mln złotych, utrzymuje też drużynę hokejową, piłkarską i koszykarską. Spółka należąca do miasta, która się tym zajmuje – Tyski Sport – zanotowała w ciągu trzech lat działalności 18 mln złotych straty. W Katowicach magistrat dokłada do GKS-u Katowice – już kupiono ponad 25 mln akcji po złotówce za jedną akcję, a jeszcze w tym roku miasto kupi 4 mln akcji klubu.

dr Tomasz Słupik: Ta sprawa jest bardzo dyskusyjna. Czy rzeczywiście publiczne pieniądze powinny być przeznaczane na sport profesjonalny? Mam sporo wątpliwości. Te środki powinny raczej zostać przeznaczone na upowszechnianie sportu, na sport młodzieżowy. To są z różnych – nawet społecznych przyczyn – uzasadnione wydatki. Ja jestem za modelem rynkowym funkcjonowania szczególnie sportu profesjonalnego i uważam, że samorząd czy instytucje państwowe nie powinny finansować jakichkolwiek tego typu przedsięwzięć. Po pierwsze to budzi wątpliwości czy te pieniądze są dobrze wydane, po drugie prezydenci znajdują sobie sposób na zyskanie popularności, zwłaszcza gdy drużyna odnosi sukcesy. W świetle tych sukcesów samorządowcy mogą się ogrzać co jest też niebezpieczne. Myślę, że efekt czy skutki społeczne są w niewielkim wymiarze korzystne dla mieszkańców. Te pieniądze kiedy mamy niedofinansowane samorządy i problemy z zamykaniem szkół, mogłyby  być lepiej spożytkowane.

Należy jednak pamiętać, że czasem prezydenci często działają pod presją silnych i dobrze zorganizowanych lobby jak lobby kibicowskie, które potrafi się skutecznie zorganizować i wymusić na decydentach dopłacanie do tego typu klubów. Oni (prezydenci miast i burmistrzowie – red.) też niestety kalkulują w logice demokracji, w której przeliczają głosy i ewentualne poparcie w wyborach. Z tego rachunku wychodzi, że im się to opłaca bo chociażby część tych zagorzałych zwolenników poszczególnych drużyn w dowód wdzięczności zagłosuje na rządzących, którzy wspierają finansowo działalność klubów w danych miastach.

 

5 KOMENTARZE

  1. Miasto Katowice jest właścicielem GKS Katowice i oczywiście powinno je w takiej sytuacji utrzymywać. Pytanie więc jakie rodzi się powinno brzmieć nie czy miasto dobrze robi dając pieniądze, ale czy miasto dobrze zrobiło stając się właścicielem klubu. Tutaj znowu należy zadać sobie pytanie dlaczego stało się głównym udziałowcem? Ponieważ wcześniej sprowadziło inwestora, który pogrążył klub. Uwierzyło mu na piękne oczy, nie sprawdziło, nie zabezpieczyło się żadną sensowną umowę – oddało za bezcen i przyczyniło się do ruiny. To co się teraz dzieje, to żmudne naprawianie swoich błędów.

    Lobby kibicowskie jest przeceniane przez Pana doktora – to naprawdę są dużo prostsze zależności.

  2. Lobby jest mocne przez to prezydenci Tychów, Zabrza, Katowic i wielu innych miast płacą z publicznej kasy na sport.

    To, że miasto źle zrobiło stając się właścicielem klubu wiadomo od razu. Drużyna ledwo sobie radzi i przynosi kolosalne straty gminie. Mało tego, tak jest zazwyczaj jak samorząd płaci sportowcom, bo niezależnie od wyniku kasę dostaną niestety.

  3. Dziwi mnie fakt, że w ogóle miasto interesuje się jakimś klubem. Dlaczego miasto w ogóle szukało inwestora dla kilkunastu osób biegających po trawie za piłką? W ogóle dziwi mnie fakt, że już w sumie 30 mln chce wydać na kiepsko grającą Giekse z kasy podatników. Maskara. Szkoły się zamyka, na programy zdrowotne nie ma jest na piłkę – super bo ta jest najważniejsza na świecie.

    Maskara! KZK GOP niech lepiej kupi nowe autobusy…

  4. Haha lubię ten populizm. Dobrze że nikomu nie przeszkadza na przykład NOSPR, który dla mieszkańców Katowic jest czymś tak samo niepotrzebnym jak dla Aborygenów samolot.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Solve : *
2 + 6 =


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.