Portal Infokatowice.pl rozmawia dzisiaj z Jolantą Kolanko, Państwowym Powiatowym Inspektorem Sanitarnym w Katowicach. Tematem naszej rozmowy są dopalacze – problem, który w Katowicach nie został rozwiązany.

Artur Maciaszczyk: Czym są dopalacze?

Jolanta Kolanko: Dopalacze to środki zastępcze albo inaczej paranarkotyki czyli substancje pochodzenia naturalnego lub syntetycznego, w każdym stanie fizycznym. To może być produkt, roślina, grzyb lub ich część zawierająca taką substancję, która używana jest w zamian i w takich samych celach jak substancja psychotropowa. Mówiąc w skrócie, działa podobnie jak narkotyk ale jest to inna substancja pochodzenia naturalnego lub syntetycznego.

AM: Dopalacze to jest ciągle aktualny problem w Katowicach?

Jolanta Kolanko: Niestety tak. My staramy się monitorować sytuację, przeprowadzamy kontrole w znanych nam punktach sprzedaży. W tej chwili jest to jeden punkt na ul. Plebiscytowej. Zgłoszono do nas interwencję dotyczącą drugiego punktu sprzedaży na ul. 3 maja, jednak nasze kontrole nie potwierdziły w chwili obecnej sprzedaży w tym punkcie środków zastępczych.

AM: Sklep na ul. Plebiscytowej działa długo?

Jolanta Kolanko: Ten sklep działa od 2012 roku i od tego czasu go kontrolujemy. To jest sklep, w którym oprócz sprzedaży dopalaczy prowadzona jest druga działalność – sprzedaż artykułów „wszystko po 4 zł ” i ten fakt dodatkowo utrudnia sytuację.

AM: Dopalacze można kupić za 4 zł?

Jolanta Kolanko: Zdecydowanie nie, równolegle w tym sklepie prowadzona jest działalność, gdzie są sprzedawane artykuły po 4 zł, a dopalacze sprzedawane są w cenie kilkudziesięciu złotych za saszetkę.

AM: Jakie mogą być skutki zażywania dopalaczy dla naszego organizmu?

Jolanta Kolanko: Skutki podobne są do tych powodowanych przez narkotyki. Dopalacze działają na ośrodkowy układ nerwowy. Dodatkowym problemem jest to, że ich skład przeważnie jest nieznany, nieznane do końca działanie na organizm , co utrudnia udzielanie pomocy.

AM: Jak rozumiem dopalacze nie są sprzedawane jako dopalacze, tylko pod szyldem innych produktów?

Jolanta Kolanko: Są sprzedawane jako dodatki do węgla, do piasku, zmieniające barwę ognia w kominku, jako środki czystości typu odświeżacze  lub dodatki do groszku, który jest używany w piecach. Na pierwszy rzut oka widać, ze tego typu zastosowanie jest kompletnie bezsensowne. Produkty są opisane, że są szkodliwe dla zdrowia, nie do spożycia, że należy chronić je przed dziećmi.

AM: Przeprowadziliście badania laboratoryjne na specyfikach z ul. Plebiscytowej?

Jolanta Kolanko: W trakcie naszych kontroli są pobierane próbki do badań. Badania przeprowadzają profesjonalne laboratoria uprawnione do tego typu badań, z których wynika, że w pobranych próbkach znajdują się środki zastępcze.

AM: W 2012 roku sklep na ul. Plebiscytowej rozpoczął działalność, jest 2014 – jakim cudem ten sklep jeszcze działa?

Jolanta Kolanko: Ponieważ w tym sklepie działa już czwarta firma.  My prowadzimy nasze działania zgodnie z kodeksem postępowania administracyjnego. Wygląda to tak, że przeprowadzamy kontrolę w sklepie Przeprowadzamy ją bez zawiadomienia, mimo, że zobowiązuje nas do tego ustawa o swobodzie działalności gospodarczej, zgodnie z którą powinniśmy zawiadomić firmę prowadzącą działalność w danym sklepie o zamiarze przeprowadzenia kontroli.  W tym przypadku odstępujemy od zawiadomienia z uwagi na podejrzenie zagrożenia zdrowia i życia poprzez wprowadzanie do obrotu środków zastępczych. Kontrolę przeprowadzamy zawsze w asyście policji. Po takiej kontroli wydajemy decyzję administracyjną zarządzającą wstrzymanie wprowadzania do obrotu i zatrzymanie tych środków oraz zaprzestanie prowadzenia działalności w tym obiekcie na okres nie dłuższy niż 3 miesiące. Zatrzymane w trakcie kontroli produkty przekazujemy do badań, tam identyfikowane są substancje będące środkami zastępczymi w rozumieniu ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii. Po tym nakładamy karę pieniężną nie mniejszą niż 20 tys. złotych i wydajemy decyzję płatniczą nakazującą zwrot poniesionych przez nas kosztów badań. Żadna z tych firm jeszcze nie zwróciła nam kosztów badań.

AM: A kary płaciły?

Jolanta Kolanko: Oczywiście, że nie. Kary są nałożone i egzekwowane przez komornika. Kary są nakładane  w takim trybie, że wniesienie odwołania nie wstrzymuje wykonania kary. Natomiast nie mamy już wpływu na egzekucję. Żadna z kar nie została do tej pory wyegzekwowana.

AM: Ile w sumie już nałożyliście kar na firmy działające na ul. Plebiscytowej?

Jolanta Kolanko: Ponad 100 tys. złotych.

AM: Nakładacie karę na taką firmę, zabraniacie jej działać przez 3 miesiące i ona wstrzymuje swoją działalność?

Jolanta Kolanko: Oczywiście, że nie.  My działamy zgodnie z kodeksem postępowania administracyjnego i nie możemy natychmiast wyegzekwować zaprzestania działalności. Po tych trzech miesiącach idziemy na rekontrolę, a  w sklepie działa kolejna firma. A jeżeli działa ta sama firma, która działała w czasie kontroli to składa zgodnie z ustawą o swobodzie działalności gospodarczej sprzeciw przeciw czynnościom kontrolnym. My wydajemy postanowienie o ich kontynuacji, a firma składa zażalenie na postanowienie do wyższej instancji, gdzie ujawniane są np. jakieś braki formalne, my wtedy możemy kontynuować swoje czynności. Prawnicy firm zajmujących się handlem dopalaczami wykorzystują wszelkie możliwości i środki prawne, żeby przedłużyć i utrudnić postępowanie administracyjne. Stąd to postępowanie trwa tak długo, bo wszystko musi być zgodne z prawem.

AM: Czyli wystarczy mieć dobrego prawnika i prawo można przynajmniej na jakiś czas wstrzymać?

 Jolanta Kolanko: Firma wykorzystuje wszelkie możliwe kruczki prawne, żeby nasze działania utrudnić.

AM: Potrzeba zmienić przepisy żebyście mogli bardziej efektywnie działać w tym zakresie?

Jolanta Kolanko: Myślę, że tak. My jednak nie mamy wpływu na przepisy, musimy się poruszać w obowiązującym systemie prawnym.

AM: Na razie problem na Plebiscytowej pozostaje?

Jolanta Kolanko: Nie składamy broni, staramy się walczyć i robić to w asyście policji. W tym stanie prawnym nasze działania wyglądają jak wyglądają. Prowadzimy je od dwóch lat i jak widać sklep nadal działa.

4 KOMENTARZE

  1. Niesamowite, rząd nie jest w stanie wydać rozporządzeń, by zlikwidować te głupie sklepy z trutkami? Czy to możliwe, że właściciele sklepów z dopalaczami są w stanie obejść system i pokazać środkowy palec władzom, a organy prawne pozwalają z siebie jawnie kpić i palcem nie kiwną? W tej sytuacji w grę wchodzi zdrowie i życie mlodziezy, a jeśli wszyscy w wieku nastu lat zrobią sobie tym badziewiem siano z mózgu to kto będzie utrzymywał państwo? Gospodarka już leży i kwiczy, a za parenascie lat młodzi ludzie zamiast kończyć studia i zaczynać prace, będą siedzieć w zakładach zamkniętych, w szpitalach na odtruciu albo zacznął wąchać kwiatki od spodu. I błagam, weźcie się w garść i wywalcie te wszystkie sklepy z Katowic, bo takich punktów w samym centrum znam conajmniej 5, a podkreślam, że nie szukałam ich celowo, bo ten szajs już dawno przestał mnie interesować. Kraj pozwala truć się młodym ludziom, bardzo zabawne zjawisko…

  2. Najgorszy syf.
    Znajomy, który zaopatrzył się 2 tygodnie temu w jednym z katowickich dopalaczowych sklepów do tej pory wspomina swój koszmar z białym proszkiem; na opakowaniu zero info o dawkowaniu, nic o działaniu, chłopak bierze i w ciągu 2-3 godzin jest bliski śmierci albo przynajmniej trwałego uszkodzenia serca. Po tym zdarzeniu, po opisie tego, co się z moim kumplem działo chodzę wściekła i ledwo sama siebie przekonuję, że podanie tej działalności na policję nic nie da. Świadomość tego, jak ”skutecznie” sanepid i panowie mundurowi zwalczają takie sklepy powstrzymuje mnie od głupiego gadania na komendzie, bo jedyne co bym wskórała to wpis mojego nazwiska w jakiś głupi protokół i obietnica, że “zajmą się tym”. Wiem, że o tym sklepie duecik policja + sanepid jest już od dawna poinformowany, nie wniosę więc nic nowego donosząc; sklepu nie zamkną a bezczelne podrostki w moim wieku dalej będą tam opychać takie prochy, że wymiotować się chce na samą myśl… Słowem, nic się nie zmieni 🙂
    Przy niewłaściwym użyciu dopalacze fundują w najgorszym razie okropną śmierć poprzedzoną najpewniej całkiem przyjemnym high-em. Nie bierzcie tego. Jeśli chcecie jazdy, są bezpieczniejsze metody. To tak, jakbyście kupowali leki bez ulotki, informacji o skutkach ubocznych/możliwych niebezpieczeństwach związanych z ich używaniem. Podobnie z nieakcyzowanym tytoniem i alkoholem. Wolicie kupować “legalne” używki wiedząc, że były produkowane w warunkach zgodnych z ustawami, czy może lepiej Wam z myślą, że pijecie wino-samogon robiony w piwniczce pana Mietka, który prosto z obory zabierał się za destylację brudnymi łapami? Zostawcie to g*wno, przynajmniej sanepid będzie miał co badać, o ile w końcu weźmie się za to jak należy, a nie byleby wypaść dobrze w mediach.
    Wiecie o co najmniej 2 takich punktach w Kato? Świetnie, również o nich wiem.
    Czym więc w tym przypadku różnią się służby państwowe ode mnie? NICZYM. Ja w żaden sposób nie zaszkodzę tym sklepom- jak widać sanepid i psy mają podobne prawa i możliwości, co ja, zwykła obywatelka, a jedyne co mogą to pogrozić palcem zza swoich biurek. Ha, tyle to ja też mogę.
    Swoją drogą, jedna z komend znajduje się bardzo blisko sklepu z dopalaczami: ul. Stawowa – ul. 3-go Maja. Pod latarnią najciemniej..?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Solve : *
17 + 15 =


Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.