To, że mieszkania w budynkach wielorodzinnych przechodzą remonty, a czasem ich właściciele się zmieniają, już nikogo nie dziwi. Wymiany własnościowe oprócz samych właścicieli, czy lokatorów danego mieszkania dotykają także ich najbliższych sąsiadów.
Taki przypadek miał miejsce na początku września na katowickiej ulicy Bohaterów Monte Cassino. Opróżnianie całego lokalu mieszkalnego w jednej z klatek schodowych w blokowisku trwało dość krótko. Widać, że zajmowali się tym raczej profesjonaliści. Wszystko byłoby w porządku, wszak takie rzeczy się dzieją, jednak tu było inaczej. Po pierwsze – zablokowana przez wiele godzin winda, po drugie – hałas rzucanych przy miejscu składowania odpadów mebli, jeszcze do późnych wieczornych godzin.
Efekty tej akcji porządkowo-likwidacyjnej można było ocenić dopiero o poranku i nie był to miły widok. Drobne przedmioty, artykuły spożywcze, rzeczy osobiste, książki i dokumenty mieszały się z nie do końca rozkręconymi meblami z czasów PRL-u. Wyglądało to tak, jakby zawartość mieszkania została po prostu hurtem opróżniona i wyniesiona pod wiatę. Najpierw wszystko trafiało do dużego samochodu, a dopiero później jego zawartość została wyładowana przy wiacie śmietnikowej.
Co charakterystyczne, rzeczy nie zostały ustawione w przeznaczonej na gabaryty części wiaty, a obok. Oprócz zablokowania możliwości wyrzucania odpadów innym mieszkańcom, rzucając dość ciężkie przedmioty, uszkodzono także ogrodzenie. Całe szczęście, że nie ucierpiały samochody zaparkowane nieopodal.
Zdarzenie dość licznie komentowano na lokalnej grupie społecznościowej, znaleźli się świadkowie, a temat prawdopodobnie został przekazany do administracji osiedlowej, ponieważ po kilku dniach graty zostały usunięte, a reszta bałaganu posprzątana.
Jak postępować z “gabarytami” na osiedlach?
Odpady wielkogabarytowe w ramach umowy z zarządcami nieruchomości są odbierane przez MPGK dwa razy w miesiącu. Harmonogram dla danej lokalizacji można sprawdzić na stronie internetowej przedsiębiorstwa, a często w gablotach ogłoszeniowych na klatkach schodowych. Synchronizacja i wyniesienie jakichś mebli czy większych przedmiotów nie powinno zatem sprawiać takich utrudnień i jest możliwe. Tak jak i zadbanie o komfort innych mieszkańców, de facto najbliższych sąsiadów.
Tu pojawiają się pytania: kto odpowiada za takie niechlujne akcje porządkowe i jak się to ma do korzystania z przestrzeni wspólnej na terenie klatki schodowej i osiedla? Komu zgłaszać takie sprawy i czy jest możliwość, aby więcej nie miały miejsca?
Pytamy radcę prawnego Aleksandra Oliwę ze Stowarzyszenia Aktywności Obywatelskiej Bona Fides.
Za niechlujne akcje porządkowe odpowiadają najczęściej sami je przeprowadzający. Korytarze, windy czy wiaty śmietnikowe stanowią z reguły części wspólne nieruchomości, które bądź stanowią współwłasność właścicieli lokali w przypadku wspólnot mieszkaniowych lub własność spółdzielni mieszkaniowych. To więc moim zdaniem do wspólnoty mieszkaniowej (jej zarządcy lub zarządu) lub spółdzielni mieszkaniowej winniśmy się w pierwszej kolejności zwrócić w sprawie utrudnień w korzystaniu z części wspólnych. Nierzadko bywa również, iż właściciele lub lokatorzy mieszkań powiadomili i dokonali już uprzednio ustaleń, czy to ze spółdzielnią, czy ze wspólnotą co do zakresu niedogodności dla mieszkańców związanych z przeprowadzanym przez nich remontem lub przeprowadzką. Przy czym nawet takie ustalenia nie zwalniają osoby przeprowadzającej remont czy przeprowadzkę do doprowadzenia części wspólnych nieruchomości do stanu pierwotnego i posprzątania oraz naprawienia ewentualnych szkód. Egzekwowaniem tych obowiązków również winna zająć się spółdzielnia lub wspólnota.
Jednocześnie, zaśmiecanie miejsc publicznych stanowi wykroczenie zagrożone karą grzywny, nie niższą niż 500 zł. Do takich miejsc można zaliczyć ogólnodostępne chodniki, trawniki, czy okolice wiaty śmietnikowej. W nagłych przypadkach można więc powiadomić Policję lub Straż Miejską, które winny wszcząć postępowanie mandatowe w stosunku do osób zaśmiecających teren.



































