Budowa
foto: Grażyna Skrzypkowska

Wszystko zaczyna się 22 lipca 2026 r. o godz. 11:51 od wpisu na profilu jednego z posłów na Sejm RP. Pochodzący z Siedlec Krzysztof Mulawa zamieszcza na Facebooku materiał graficzny odnoszący się do inwestycji przy jednej z ulic katowickiej dzielnicy Zawodzie. Grafika przedstawia wyznawcę islamu na tle starej, odrapanej zabudowy i ogrodzenia. Widnieje na niej także adres.

Jak tłumaczy pan poseł: Podjąłem temat inwestycji przy ul. 1 Maja 130 w Katowicach-Zawodziu, ponieważ od wielu tygodni otrzymywałem liczne wiadomości i alarmujące komunikaty od mieszkańców Zawodzia oraz innych dzielnic Katowic. Prosili oni o interwencję i publiczne poruszenie sprawy, gdyż czują się pomijani w procesie decyzyjnym dotyczącym obiektu o charakterze religijnym i społecznym w ich bezpośrednim sąsiedztwie. Jesteśmy konsekwentnie przeciwni powstawaniu tego typu miejsc bez pełnej wiedzy, transparentnych konsultacji z mieszkańcami i realnego uwzględnienia ich głosu. Identyczne stanowisko zajmujemy w Krakowie, gdzie wspieramy lokalnych mieszkańców w walce z nielegalnym meczetem.

Nie mija wiele czasu, gdy użytkownicy platformy udostępniają wpis z profilu posła Konfederacji dalej – na swoich profilach i w lokalnych grupach społecznościowych. Na co dzień cichą okolicę przy dyskoncie spożywczym zaczyna odwiedzać wiele osób, dziennikarzy, a nawet telewizja. Każdy chce zobaczyć tę konstrukcję z elementów metalowych i wchodzi na teren graniczący z działką inwestora. Panowie dbający o bezpieczeństwo na parkingu mają dużo pracy i okazji do rozmowy.

Oprócz materiałów prasowych w lokalnych mediach na Facebooku pojawia się jeszcze więcej grafik, niektóre stworzone przez sztuczną inteligencję. Żadna z nich nie przedstawia lokalizacji oprotestowanego przedsięwzięcia. Ostatnia z nich przedstawia murowany, jeszcze w trakcie budowy obiekt na tle bloków mieszkalnych. Czyli co właściwie tam powstaje? Sklep spożywczy znanej sieci? Może jakaś inna instytucja kultury? Wszak obiekt ma przeszklone witryny i schodki. Posty się mnożą. Już nawet Asystent Google podaje otynkowany budynek jako muzułmańską salę modlitw w Katowicach-Zawodziu. Do miejskiego urzędu z kontrolą poselską przychodzi inny poseł wraz z lokalnymi działaczami. Ktoś tworzy internetową petycję „Nie dla meczetu w Katowicach”.

Mieszkańcy katowickiej dzielnicy Zawodzie mają różne opinie. Niektórzy nawet nie mieli pojęcia, że w dzielnicy od wielu lat działa Muzułmańskie Centrum Dialogu i Kultury „Doha”, inni wiedzą o jego działalności i nie mają nic przeciwko. Jest też dość aktywna grupa przeciwników inwestycji, która po prostu protestuje.

Komentarze w sieci stają się coraz bardziej wulgarnenie i odczłowieczające. Już nie chodzi o grupę muzułmanów, która rozbudowuje swoją siedzibę na własnym gruncie i na podstawie pozwolenia na budowę wydanego ponad pół roku wcześniej przez Urząd Miasta. Nawet nie o zakres budowy, a raczej rozbudowy o część usługową wraz z przebudową istniejącego budynku. Nie chodzi o oficjalne dokumenty, materiały prasowe, fakty, ani nawet o wpis na profilu pana posła. W sumie już nawet nie ma to związku z dzielnicą Zawodzie, a raczej całym krajem, światem. Chodzi o wszystkich „innych” – osoby o ciemniejszej karnacji, wyznawców innych religii, a nawet ludzi o bardziej lewicowych poglądach. Fala nie oszczędza lokalnych radnych, działaczy społecznych, urzędników. Pojawia się również strach przed nieznanym, podsycany kolejnymi, podawanymi dalej wpisami w przestrzeni internetowej. Ludzie się boją, nie rozumieją, nienawidzą. Społeczność lokalna dzieli się na grupy i podgrupy, wzajemnie się wykłóca i atakuje. Każdy zaczyna żyć w swojej bańce informacyjnej, czytając i słuchając tylko to co napisali w obserwowanych profilach i grupach społecznościowych.

A teraz wyobraźmy sobie, że nagle dochodzi do kataklizmu – powiedzmy poważnej powodzi. Przecież to nie pierwszy raz, gdy lokalna rzeka Rawa wylewa po dużych opadach deszczu. Bloki i kamienice częściowo znajdują się pod wodą. Uwięzieni w swoich mieszkaniach wszyscy czekają na pomoc. Tylko czy posłuchają mundurowych, gdy wskażą im, że mają opuścić swoje domy? Czy będą się wzajemnie wspierać, dzielić jedzeniem i wodą pitną? A może powiedzą: „Wiemy lepiej”, a tej sąsiadce, z którą weszliśmy w wymianę zdań na temat domniemanego meczetu, nie powiemy nawet, że pomoc już przyszła?

 

 

 

1 Komentarz

  1. Bardzo trafne obserwacje. Ciekawe, że wielu mieszkańców dzielnicy nie wiedziało o funkcjonowaniu Muzułmańskiego Centrum Dialogu i Kultury a to świadczy dobitnie o tym, że muzułmanie nikomu nie przeszkadzali. Szkoda też, że panowie posłowie i „hejciarze” nie pochylili się nad działalnością immama Jabara, jego kilkudziesięcioletnim zaangażowaniem na rzecz Miasta Katowice, jego szeroką działalnością społeczną i realizacją wielu projektów we współpracy z najwyższymi instytucjami państwowymi i religijnymi.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.