Kilka ławek i koszy na śmieci, około 90 metrów kwadratowych łąki kwietnej, 190 metrów kwadratowych trawnika, z 90 drzew i krzewów, albo 9 nowych kwietników – to przykłady szacunkowych wartości zadań z cennika zeszłorocznego Budżetu Obywatelskiego Katowic. A teraz wyobraźcie sobie, że któraś z tych pozycji mogłaby zostać wykonana na jednym z dzielnicowych skwerów.
Skwer Andrzeja Fonfary zlokalizowany jest na Zawodziu, bardzo blisko ruchliwych ulic Murckowskiej i 1 Maja.. Nadano mu nazwę dopiero kilka lat temu, w 2021 roku, dla upamiętnienia pochodzącego z Katowic olimpijczyka i wybitnego hokeisty. Sam pomysł nazwy wyszedł z inicjatywy radnego Rady Miasta Katowice Krzysztofa Pieczyńskiego już w 2019 roku. W związku z planami na nazwę skweru pojawiły się również pomysły na jego zagospodarowanie aby godnie reprezentował swojego nowego patrona.
W 2019 roku sporządzono na zlecenie magistratu projekt wraz z wizualizacjami. Ławki, kwietnik, pergole, uporządkowane alejki i dodatkowe nasadzenia roślin. Odbyło się nawet spotkanie z mieszkańcami, projektantami, jednym z radnych i radą dzielnicy w tej sprawie. Koszt tego projektu wyniósł 9450 złotych. Kwota nie robi takiego wrażenia jak remonty dróg, wiaduktów, czy stacje miejskiego monitoringu. Jednak nie chodzi tylko o finanse, ale o sam proces od pomysłu, przez konsultacje i opracowanie dokumentacji – ponieważ mieszkańcy nadal nie doczekali się żadnych zmian w terenie.
Nasuwa się adekwatne do sytuacji pytanie: dlaczego?
O zabezpieczenie środków na zagospodarowanie miejsca i stworzenie “Mini Parku” interpelowała w 2022 roku radna Rady Miasta Katowice Barbara Wnęk-Gabor. Wniosek motywowała lokalizacją w środku dzielnicy Zawodzie i dzięki temu możnością wykorzystania go zarówno przez mieszkańców jak i studentów pobliskiego Uniwersytetu Ekonomicznego. Ponadto “skwer ten poprawiłby, jakość zieleni w dzielnicy w której ze względu na coraz większą ilość nowej zabudowy ubywa”. Odpowiedź urzędu była odmowna. Z uwagi na złożoność inwestycji oraz ograniczoną perspektywę oddziaływania na otoczenie przy wysokim koszcie uznaje realizację zadania za niezasadną – czytamy.
Na dzień dzisiejszy temat skweru dalej wisi w próżni lub nawet już jest niebyły. Na wysłany w kwietniu tego roku wniosek o dostęp do informacji publicznej Zakład Zieleni Miejskiej w Katowicach odpowiada następująco: „od opracowania dokumentacji projektowej [ZZM] nie otrzymał środków na realizację inwestycji, dlatego załączony projekt jest już nieaktualny i aby przystąpić do realizacji inwestycji, należy go zaktualizować lub stworzyć zupełnie nowy dokument, na co ZZM również nie ma przeznaczonych środków finansowych”.
Czy mieszkańcy doczekają się jakiegokolwiek zielonego skweru w dzielnicy?
Sprawa nie jest tak oczywista, ponieważ choć skwer znajduje się w podobszarze rewitalizacji, a w Gminnym Programie Rewitalizacji określany jest jako „zaniedbane lub niezagospodarowane kwartały”. Co zaskakuje, nie ma tam wzmianek o planach inwestycyjnych dla tego miejsca. Potwierdza to także dalsza informacja z Zakładu Zieleni Miejskiej w Katowicach: „nie jest w stanie stwierdzić, czy inwestycja będzie realizowana w kolejnych latach, ponieważ zależy to od dostępności środków finansowych na ponowne przygotowanie dokumentacji projektowej oraz późniejszą realizację inwestycji”.
Obserwując przebieg wydarzeń – od pomysłu nazwania tego miejsca, poprzez plany i wizualizacje – można odnieść wrażenie, że ktoś zapomniał o hokeiście, skwerze, a co gorsza – mieszkańcach. Nie chodzi tutaj o duże inwestycje, lecz o lokalne działania dotyczące nawet uporządkowania terenu czy wspólnego sadzenia drzew i krzewów przez samych mieszkańców. Już niewielkie działania mogą mieć całkiem spory, pozytywny wpływ na to miejsce. Tylko czy jest na nie gotowość w planach urzędu miasta?


































