Telefon, klucze, słuchawki albo portfel — zwykle orientujemy się, że ich nie ma, dopiero wtedy, gdy są niezbędne i potrzebne. Zaczynają się wtedy wręcz gorączkowe poszukiwania, często skuteczne, ale nie zawsze.
Zgubione, ale znalezione przedmioty z przestrzeni miejskiej mogą trafić do miejskiego Biura Rzeczy Znalezionych. Miasta prowadzą takie miejsca na podstawie odpowiednich aktów prawnych i regulaminów.
W katowickim biurze w latach 2024–2026 zgromadzono sporą kolekcję takich przedmiotów. Dobra wiadomość — można je odebrać, udowadniając, że są nasze. Zła — tylko przez określony czas, później mogą przejść na własność miasta.
Co zdarza nam się zgubić w przestrzeni miejskiej?
Na pierwszym miejscu portfele, portmonetki i saszetki — często z dokumentami i gotówką, czasem z kartami płatniczymi, bonami i kuponami. Same pieniądze również trafiają do biura.
Drugą pokaźną grupę stanowią urządzenia elektroniczne i akcesoria. Najwięcej jest telefonów komórkowych, ale w spisie pojawił się też radiotelefon. Ponadto różnego rodzaju słuchawki — pojedyncze albo całe komplety w etui. Na liście znalezisk znajdują się także aparaty fotograficzne, kamera, tablety, laptopy, czytniki e-booków, powerbanki, ładowarki, głośniki i pendrive’y.
Mieszkańcy równie często gubią klucze — samochodowe, do mieszkań, pojedyncze lub nawet całe pęki z brelokami i otwieraczami do butelek. A skoro o pojazdach mowa, w biurze znalazły się również dwa foteliki dziecięce, prostownik oraz tylna deska samochodowa. Jest także kilka rowerów i akcesoria do nich, takie jak lampki czy kaski.
Kolejna i trzeba przyznać, całkiem pokaźna kategoria to biżuteria i zegarki. Wśród zgub znajdują się pierścionki, bransoletki, kolczyki, łańcuszki i obrączki. Są też smartwatche oraz klasyczne zegarki. W wykazie pojawiają się nawet takie marki jak Rolex czy Casio.
Oprócz rzeczy codziennego użytku trafiają tam również przedmioty dość nietypowe: lornetka, odkurzacze, myjka ciśnieniowa, nożyce elektryczne, podkaszarka, dmuchawa do liści, a nawet wędka i przypon wędkarski. Są także instrumenty muzyczne — trąbka i gitara elektryczna w pokrowcu z zasilaczem.
W urzędowym magazynie przydałaby się pewnie także szafa na odzież i obuwie. Wśród rzeczy przekazanych jako znalezione są czapka, buty, spodnie narciarskie czy kurtka z napisem „FB Sister”. Do tego dwie pary okularów, kosmetyczka, torebki, torby, plecaki, walizki, saszetki i worki — najczęściej z zawartością.
Co dzieje się ze znalezionymi rzeczami?
Rzeczy przekazane do Biura Rzeczy Znalezionych, z wyłączeniem dowodów osobistych, paszportów, przedmiotów niebezpiecznych oraz porzuconych są przechowywane przez określony czas. Pracownik może odmówić przyjęcia rzeczy, których wartość nie przekracza 100 zł. Wyjątek stanowią pieniądze, papiery wartościowe i biżuteria — trafiają one na specjalne konta miejskie lub do wydzielonego zabezpieczonego magazynu prowadzonego przez wydział księgowo-rachunkowy miasta.
Jak urząd poszukuje właścicieli i co dalej gdy się nie odnajdą?
W przypadku przedmiotów o większej wartości, powyżej 5000 złotych stosuje się ogłoszenia w prasie lokalnej lub ogólnopolskiej. W pozostałych przypadkach informacje zamieszczane są na tablicy ogłoszeń oraz w zakładce biura w Biuletynie Informacji Publicznej.
Po upływie ustawowego czasu i sporządzeniu odpowiednich protokołów nieodebrane rzeczy mogą zostać przekazane znalazcy, albo przechodzą na własność miasta. Ich dalszy los to: utylizacja, sprzedaż, przekazanie innym jednostkom lub wykorzystanie przez miejskie instytucje.
Dlatego jeśli poszukiwania zguby, szczególnie tej wartościowej nie przynoszą skutku, warto sprawdzić miejskie Biuro Rzeczy Znalezionych. Wydanie z depozytu następuje po okazaniu dokumentu tożsamości, przedstawieniu dowodu własności lub wskazaniu cech charakterystycznych przedmiotu, a także podaniu przybliżonego miejsca i daty jego zgubienia.
Biuro Rzeczy Znalezionych prowadzi Wydział Administracyjny Urzędu Miasta Katowice przy ul. Rynek 1.































