Grafiti dzieci
foto: materiały prasowe
Reklama

Nielegalne graffiti, zniszczone ławki czy podpalone altany – wandalizm wciąż jest problemem w Katowicach. Miasto odpowiada jednak zdecydowanie: usuwa szkody, montuje monitoring i stawia na legalną sztukę uliczną.

Nielegalne napisy i malunki pojawiają się na elewacjach budynków, mostach czy w przejściach podziemnych. Choć skala zjawiska jest dziś mniejsza niż kilka lat temu, wciąż wymaga systematycznych działań. W Katowicach zajmują się tym różne miejskie jednostki, m.in. Miejski Zarząd Ulic i Mostów, Komunalny Zakład Gospodarki Mieszkaniowej oraz Zakład Zieleni Miejskiej.

Graffiti znika, ale problem wraca

Graffiti w przestrzeni publicznej to problem, z którym mierzymy się niemal każdego tygodnia – przyznaje Piotr Handwerker, dyrektor MZUiM.

W ostatnich miesiącach miasto zabezpieczyło szereg miejsc, nakładając specjalne powłoki antygraffiti. Pojawiły się one m.in. w przejściach przy ul. Kościuszki, na moście przy ul. Zaopusta czy w przejściu podziemnym przy ul. Sokolskiej. Dzięki nim usunięcie nowych napisów jest znacznie prostsze i nie niszczy powierzchni.

Nie oznacza to jednak końca problemów. W przejściach podziemnych przy ul. Żurawiej i ul. Bohaterów Monte Cassino dochodziło do dewastacji i kradzieży oświetlenia. Koszt napraw wyniósł około 28 tys. zł.

Kamery i współpraca z policją

Miasto coraz częściej sięga po monitoring. Kamery pojawiły się m.in. w przejściu przy ul. Sokolskiej. Nagrania pomagają identyfikować sprawców, a sama obecność monitoringu działa odstraszająco.

Dzięki współpracy z policją udało się zatrzymać osoby odpowiedzialne za zniszczenia m.in. przy ul. Żurawiej, ul. Kościuszki czy na moście przy ul. Zaopusta.

Murale zamiast wandalizmu

Jednym z pomysłów na ograniczenie problemu jest tworzenie legalnej sztuki ulicznej. W Katowicach powstają murale, które nie tylko poprawiają estetykę, ale też skutecznie zniechęcają do niszczenia przestrzeni.

Nowe realizacje można zobaczyć m.in. w przejściach podziemnych przy Stadionie Śląskim czy przy ul. Markiefki i Bogucickiej. Szczególnym projektem jest cykl murali przy ul. Chorzowskiej, stworzony we współpracy z Fundacją ISKIERKA i Akademią Sztuk Pięknych w Katowicach, gdzie dzieci z oddziałów onkologicznych przeniosły swoje emocje na miejskie ściany.

KZGM działa szybko

Z nielegalnymi napisami walczy także Komunalny Zakład Gospodarki Mieszkaniowej. Reakcja jest szybka – w większości przypadków elewacje są odnawiane w ciągu 7–10 dni od zgłoszenia.

– Kiedy napisy znikają szybko, sprawcy tracą motywację – podkreśla Marcin Gawlik, dyrektor KZGM.

Często nie usuwa się tylko samego graffiti, ale maluje większy fragment ściany, aby zachować estetykę. W przypadku zabytkowych elewacji konieczne jest jednak kosztowne czyszczenie specjalistycznym sprzętem.

Parki też pod ostrzałem

Wandale nie omijają terenów zielonych. W Parku Wełnowieckim w ciągu jednego miesiąca spłonęły dwie altany. Z kolei w Dolinie Trzech Stawów regularnie pojawiają się napisy na ławkach, a niszczone są także tablice informacyjne, m.in. na psich wybiegach.

Każdy taki incydent to nie tylko koszt napraw, ale też czas, który mógłby zostać przeznaczony na rozwój i utrzymanie zieleni.

Wspólna odpowiedzialność

Miasto podkreśla, że walka z wandalizmem to nie tylko zadanie służb, ale również mieszkańców. Zgłaszanie zniszczeń i brak przyzwolenia na takie działania mają kluczowe znaczenie.

Katowice stawiają na kompleksowe podejście: szybkie usuwanie szkód, monitoring, współpracę z policją oraz działania edukacyjne i artystyczne. Dzięki temu możliwe jest nie tylko reagowanie na wandalizm, ale też jego ograniczanie.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.