Plakat o niecce
foto: Stowarzyszenie Dajemy Radę
Reklama

Debata o Strefie Czystego Transportu w Katowicach skupia się głównie na samochodach i normach emisji. W dyskusji pojawiają się argumenty o dieslach, nowych technologiach i ograniczaniu ruchu w centrum miasta. To ważne pytania, ale coraz częściej można odnieść wrażenie, że dotyczą one tylko części problemu.

Bo jakość powietrza w mieście zależy nie tylko od tego, ile zanieczyszczeń emitujemy. Równie ważne jest to, czy powietrze ma w mieście którędy odpływać.

Coraz więcej wskazuje na to, że Katowice zaczynają funkcjonować jak niecka funkcjonalna – przestrzeń, w której układ zabudowy zatrzymuje powietrze zamiast pozwalać mu się naturalnie rozpraszać.

W takim układzie miasto zaczyna przypominać zamknięty słoik.

Lekcja z przestrzeni

Debata o jakości powietrza w miastach bardzo często sprowadza się do jednego pytania: ile zanieczyszczeń emitują samochody. Dyskusja o Strefie Czystego Transportu w Katowicach pokazuje, że właśnie w ten sposób myślimy o problemie.

Jednak w urbanistyce równie ważne jest inne pytanie: czy miasto ma jeszcze czym oddychać?

Kilka lat pracy przy projektach na Ukrainie uświadomiło mi coś, czego często nie doceniamy w Europie Środkowej. Przestrzeń w mieście nie jest luksusem. Jest elementem bezpieczeństwa.

W wielu miastach Europy Wschodniej skala urbanistyczna potrafi zaskakiwać. Szerokie arterie, duże place, rozległe pasy zieleni między dzielnicami. Dla części współczesnych planistów jest to przykład nadmiernej przestrzeni: zbyt szerokie ulice, zbyt duże place, zbyt dużo pustki między budynkami.

Ale z innej perspektywy widać coś zupełnie innego. To rezerwa infrastrukturalna miasta.

Takie przestrzenie pozwalają w sytuacjach kryzysowych na sprawne działanie służb, organizację zaplecza logistycznego czy ewakuację mieszkańców. Pełnią jednak także funkcję mniej oczywistą – pozwalają miastu oddychać.

Otwarte przestrzenie i szerokie osie urbanistyczne działają jak naturalne kanały przepływu powietrza. Dzięki nim zanieczyszczenia mogą być wywiewane poza tkankę miejską. Miasto zaczyna wtedy funkcjonować jak system wentylacyjny.

Kiedy patrzę na Katowice, coraz częściej widzę proces odwrotny – nie otwieranie miasta, lecz jego zamykanie.

Katowice – niecka funkcjonalna

Katowice nie leżą w naturalnej niecce geograficznej, tak jak Kraków. Warunki naturalne sprzyjają tutaj przewietrzaniu miasta. A mimo to coraz częściej pojawia się wrażenie, że powietrze stoi.

Dlaczego?

Bo Katowice zaczęły budować własną nieckę. Nie z gór, lecz z budynków.

Nowa zabudowa biurowa i apartamentowa coraz częściej pojawia się w miejscach, które jeszcze niedawno były przestrzeniami otwartymi. W wielu przypadkach nie analizuje się tego, jak nowe inwestycje wpłyną na przepływ powietrza w skali miasta, a powinna to być jedna z podstawowych analiz urbanistycznych.

W zwartej zabudowie powstaje zjawisko znane jako kanion uliczny. Wysokie budynki ustawione wzdłuż ulic tworzą przestrzeń przypominającą wąski korytarz. Powietrze zaczyna poruszać się w nim wolniej, a w niektórych miejscach może wręcz zatrzymywać się w stagnacji.

W takich warunkach zanieczyszczenia nie są wywiewane na zewnątrz, lecz zaczynają krążyć w zamkniętym obiegu – między ścianami budynków, na wysokości naszych płuc.

W takim układzie miasto zaczyna działać jak niecka funkcjonalna – przestrzeń, w której geometria zabudowy utrudnia naturalną wymianę powietrza. Dlatego coraz częściej można odnieść wrażenie, że Katowice przypominają urbanistyczny słoik.

Zapomniana wiedza urbanistyczna

Paradoks polega na tym, że wiedza o przewietrzaniu miast wcale nie jest nowa. Już na początku XX wieku urbaniści traktowali miasto jak organizm, którego funkcjonowanie zależy od przepływu powietrza, wody i energii. W wielu europejskich planach urbanistycznych pojawiały się tzw. kliny napowietrzające – szerokie pasy zieleni prowadzące z terenów podmiejskich do centrum miasta.

Ich zadaniem było nie tylko tworzenie przestrzeni rekreacyjnej. Pełniły także funkcję infrastrukturalną – umożliwiały swobodny przepływ powietrza przez miasto. Współczesne badania potwierdzają, że takie struktury przestrzenne mogą znacząco poprawiać warunki przewietrzania miasta.

Problem polega na tym, że współczesna urbanistyka często zapomina o tej logice. Miasto zaczyna być projektowane działka po działce, inwestycja po inwestycji.

Każda z tych decyzji może wydawać się niewielka. Jednak w skali całego miasta zaczynają one zmieniać sposób, w jaki powietrze porusza się między budynkami. To trochę tak, jakby stopniowo zatykać układ oddechowy organizmu – najpierw jeden element, potem kolejny, aż w końcu oddychanie przestaje być oczywiste.

Katowice jako miasto przemysłowe

Katowice powstały jako miasto przemysłowe. Przez dziesięciolecia jego przestrzeń była kształtowana przez logikę przemysłu, transportu i górnictwa. W wielu miejscach między dzielnicami pozostawały otwarte przestrzenie – tereny kolejowe, przemysłowe lub zielone. Choć nie zawsze były one planowane z myślą o przewietrzaniu miasta, w praktyce pełniły właśnie taką funkcję.

Współczesne procesy intensywnego dogęszczania miasta zaczynają zmieniać tę strukturę. Puste przestrzenie między dzielnicami stopniowo znikają, a w ich miejscu pojawiają się nowe inwestycje mieszkaniowe i biurowe.

Każda z nich może być uzasadniona z punktu widzenia rozwoju miasta. Problem pojawia się wtedy, gdy patrzymy na nie tylko w skali pojedynczej działki, a nie w skali całego organizmu miejskiego.

Strefa Czystego Transportu – leczenie objawów?

Katowice rozpoczęły prace nad wprowadzeniem Strefy Czystego Transportu. Projekt uchwały przewiduje ograniczenia dla pojazdów niespełniających określonych norm emisji spalin.

Jednocześnie zaproponowano rozwiązanie znacznie bardziej liberalne niż pierwotne koncepcje takich stref w Polsce. Samochody zarejestrowane przed wprowadzeniem strefy mają w wielu przypadkach zachować możliwość poruszania się po mieście, nawet jeśli formalnie nie spełniają nowych norm emisji.

Takie podejście nie pojawia się przypadkowo. Katowice nie projektują swojej strefy w próżni – wystarczy spojrzeć na doświadczenia Krakowa. Tam debata o Strefie Czystego Transportu stała się jednym z najbardziej gorących tematów polityki miejskiej. Spór wokół zasad funkcjonowania strefy doprowadził nawet do inicjatywy referendum w sprawie odwołania prezydenta miasta.

Doświadczenia Krakowa pokazują, jak silne emocje potrafi wywołać polityka transportowa w dużym mieście. Jednak w całej tej dyskusji coś wciąż pozostaje na marginesie. Debata o jakości powietrza koncentruje się niemal wyłącznie na samochodach, tymczasem równie ważne jest pytanie o strukturę przestrzenną miasta.

Bo jeśli miasto działa jak zamknięty słoik, ograniczenie liczby źródeł emisji nie sprawi automatycznie, że zanieczyszczenia znikną.

Niewidzialna infrastruktura

Największym problemem infrastruktury środowiskowej miasta jest to, że jej nie widać.

Widzimy drogi, budynki, mosty i linie tramwajowe. Bardzo rzadko myślimy natomiast o przestrzeniach, które pozostają niezabudowane, a to właśnie one często pełnią kluczową funkcję.

Korytarze powietrzne, kliny zieleni czy szerokie przestrzenie między dzielnicami są dla miasta tym, czym kanalizacja dla domu. Dopóki działają, nikt o nich nie myśli. Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy zostaną zatkane.

W przypadku miasta skutki nie są spektakularne. Nie ma jednej wielkiej katastrofy. Jest coś znacznie bardziej podstępnego – powolne pogarszanie się warunków życia, rok po roku, decyzja po decyzji.

Gdzie są okna Katowic?

Dlatego zanim zaczniemy karać mieszkańców za jazdę starszym samochodem, warto zadać władzom miasta jedno proste pytanie: gdzie są okna Katowic?

Które przestrzenie pełnią funkcję korytarzy przewietrzających? Które tereny odpowiadają za naturalną wymianę powietrza? I czy jesteśmy gotowi je chronić – nawet jeśli oznacza to ograniczenie zabudowy w niektórych miejscach?

Bo bez tych przestrzeni żadna polityka środowiskowa nie będzie działała w pełni.

Odkręcić słoik

Miasto może mieć najlepsze strategie klimatyczne, inwestować w transport publiczny i wprowadzać nowe regulacje. Jeśli jednak jednocześnie zabudowuje ostatnie przestrzenie, które pozwalają mu oddychać, walczy z problemem tylko częściowo.

Dlatego prawdziwe pytanie nie brzmi dziś, czy Katowice wprowadzą Strefę Czystego Transportu.

Prawdziwe pytanie brzmi: czy Katowice potrafią jeszcze oddychać.

Bo jeśli słoik pozostanie zakręcony, prędzej czy później zacznie w nim brakować tlenu.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.