Odśnieżony chodnik i nieodśnieżona ścieżka rowerowa na ul. Korfantego w centrum Katowic po opadach śniegu.
foto: Infokatowice.pl
Reklama

Miasto Katowice od lat zachęca mieszkańców, by zostawiali auta poza centrum, korzystali z transportu publicznego i przesiadali się na rowery. Problem w tym, że zimą ta „ekologiczna alternatywa” bywa traktowana jak dodatek, o którym łatwo zapomnieć. Dzisiaj, po dwóch dniach opadów śniegu, na ul. Korfantego w samym sercu miasta odśnieżono chodnik, ale ścieżka rowerowa została pod warstwą śniegu i błota pośniegowego.

Katowice lubią mówić o ograniczaniu ruchu samochodowego w centrum. Powstają centra przesiadkowe, w komunikatach pojawiają się hasła o wygodnym transporcie publicznym, a rower ma być „zieloną” odpowiedzią na korki i smog. Brzmi dobrze — do momentu, kiedy przychodzi zima i okazuje się, że rowerzysta w miejskiej hierarchii potrzeb jest gdzieś między „może się uda” a „jakoś to będzie”.

Korfantego: chodnik odśnieżony, rower… niech kombinuje

Na zdjęciu z ul. Korfantego widać prosty podział ról. Chodnik jest odśnieżony i przejezdny. Obok — ścieżka rowerowa, która po opadach zamieniła się w pas śniegu i brudnej brei. Efekt? Jeśli ktoś chce przejechać przez centrum na dwóch kółkach, ma w praktyce trzy opcje — każda średnio rozsądna.

Opcja pierwsza: jechać jezdnią. Tyle że zimą oznacza to nie tylko bliskość aut, ale też ryzyko opryskania błotem pośniegowym i jazdę w warunkach, które wcale nie zachęcają do „rowerowej rewolucji”.

Opcja druga: jechać po nieodśnieżonej ścieżce. Czyli po śniegu i koleinach, które potrafią być realnym zagrożeniem — zwłaszcza dla mniej doświadczonych rowerzystów.

Opcja trzecia: uciec na chodnik. I tu zaczyna się problem, bo to nie tylko niebezpieczne dla pieszych, ale też prosta droga do niepotrzebnych antagonizmów: jedni mają pretensje, że ktoś „pcha się rowerem między ludzi”, drudzy — że miasto zostawiło im wybór między ryzykiem a konfliktem.

Kilka dni temu zwracaliśmy uwagę na fatalny stan ścieżki rowerowej przy ul. Pańki, gdzie nawierzchnia ma zagrażać bezpieczeństwu rowerzystów. Teraz dochodzi kolejny przykład: zimowe utrzymanie tras w centrum, które wygląda tak, jakby infrastruktura rowerowa była ważna… dopóki nie trzeba o nią realnie zadbać.

Jeśli rower ma być alternatywą, musi być przejezdny — także w lutym

Nie chodzi o to, by zimą utrzymywać każdą alejkę w standardzie toru kolarskiego. Chodzi o podstawową konsekwencję: skoro miasto zachęca do roweru, to główne ciągi rowerowe — szczególnie w centrum — powinny być odśnieżane równolegle z chodnikami. Inaczej to nie jest żadna zachęta, tylko komunikat w stylu: „możecie jeździć, ale na własne ryzyko”.

W praktyce wystarczyłoby:

  • ustalić priorytetowe trasy rowerowe w centrum i pilnować ich odśnieżania,
  • zgrać działania tak, by ścieżka nie była „ostatnim punktem na liście”,
  • jasno komunikować standardy utrzymania i reagować na zgłoszenia mieszkańców.

Bo jeśli zimą ścieżka rowerowa znika pod śniegiem, to cała opowieść o „rowerze jako alternatywie dla samochodu” staje się po prostu sezonowa. A transport w mieście raczej nie powinien działać tylko od kwietnia do października.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.