marek kubaczka

Badania genetyczne rozwiały wątpliwości śledczych. Prokuratura potwierdziła, że ciało znalezione pod koniec listopada na cmentarzu w miejscowości Żytno, niedaleko Radomska, należy do 34-letniego Marka Kubaczki z Katowic, który zaginął we wrześniu tego roku.

Sprawa zaczęła się 19 września na katowickiej Kostuchnie. 34-latek wyszedł ze swojego mieszkania w bloku przy ul. Kściuczyka po tym, jak ktoś zadzwonił do niego przez domofon i poprosił, by zszedł na dół. Mężczyzna wyszedł w domowym stroju – w klapkach i krótkich spodenkach, bez telefonu. Według ustaleń śledczych przed budynkiem czekali na niego napastnicy, którzy skrępowali go i siłą wepchnęli do samochodu. Od tego momentu ślad po nim zaginął.

Od początku dochodzenia pojawiał się wątek zorganizowanych grup pseudokibiców związanych z GKS Katowice.

Makabryczne odkrycie na cmentarzu

Przełom nastąpił pod koniec listopada, kiedy na jednym z cmentarzy w Żytnie w województwie łódzkim natrafiono na ciało ukryte w rodzinnym grobie. Jak wynika z ustaleń śledczych, sprawcy mieli odsunąć ciężką płytę nagrobną, umieścić zwłoki w środku, a następnie starannie wszystko zamaskować, tak by nikt nie zauważył niczego podejrzanego. Dodatkowo w grobowcu miała zostać rozlana nieustalona jeszcze ciecz – mogło chodzić o próbę zatarcia śladów albo przyspieszenia rozkładu ciała.

Dopiero specjalistyczne badania DNA pozwoliły potwierdzić, że to właśnie poszukiwany 34-latek z Katowic. Prokuratura wciąż czeka na pełne wyniki sekcji zwłok i dodatkowych ekspertyz, które mają pomóc w dokładnym odtworzeniu przebiegu zbrodni i sposobu działania sprawców.

W tle znany przestępca i wątek pseudokibiców

W śledztwie jednym z głównych podejrzewanych jest Dariusz N. – postać dobrze znana organom ścigania i środowisku przestępczemu. Mężczyzna był już wcześniej nieprawomocnie skazany za brutalne zabójstwo 18-letniego piłkarza GKS-u. W związku ze sprawą zaginięcia Marka Kubaczki prokuratura wystawiła za nim Europejski Nakaz Aresztowania.

Dariusza N. zatrzymano w czeskiej Ostrawie. Po jego ujęciu polscy i czescy funkcjonariusze przez kilka dni przeczesywali tereny w rejonie Kłobucka, szukając śladów mogących mieć związek z porwaniem i zabójstwem mężczyzny z Katowic.

Tajemniczy pożar i możliwe powiązania

Śledczy przyglądają się również innym wątkom mogącym mieć związek ze sprawą. Na początku października w Kłobucku spłonęła stara leśniczówka przy ul. Staszica. Nieoficjalnie mówi się, że budynek mógł służyć jako nielegalne laboratorium narkotykowe, a ogień został podłożony celowo, by zatrzeć ślady przestępczej działalności. Na miejscu pracował pies tropiący, który miał wskazać ślady krwi – zostały one zabezpieczone do dalszych badań.

Prokuratura Okręgowa w Katowicach podkreśla, że śledztwo jest wielowątkowe i nadal trwa. Potwierdzenie tożsamości ciała 34-latka to ważny krok w sprawie, ale przed śledczymi wciąż wiele pracy, by w pełni wyjaśnić okoliczności porwania, zabójstwa i ukrycia zwłok mieszkańca Katowic.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.