Po bardzo dobrej drugiej połowie GieKSa pokonała Koronę Kielce 1:0. Zwycięską bramkę dla katowiczan zdobył Sebastian Milewski.
W chłodny, sobotni wieczór GieKSa podejmowała na własnym stadionie rewelację tego sezonu Koronę Kielce. W wyjściowej jedenastce gospodarzy nastąpiła jedna zmiana w porównaniu do ostatniego, zwycięskiego spotkania z Motorem. Zmagającego się z urazem Czerwińskiego zastąpił Kuusk. Od początku meczu przewagę na boisku uzyskali goście, którzy kilka razy byli blisko objęcia prowadzenia. Katowiczanie grali chaotycznie i i z trudem przedostawali się w okolice pola karnego rywala, nie mówiąc już o stworzeniu jakiegoś zagrożenia. Na pierwszą ciekawą akcję GKS-u trzeba było czekać do 23 minuty, kiedy dośrodkowanie z rzutu wolnego z prawej strony trafiło do Galana, który jednak oddał nieczysty strzał. W kolejnych minutach nadal przeważali kielczanie, ale w 32 min. to Trójkolorowi byli blisko trafienia. Piłka w polu karnym ponownie trafiła do Galana, ale tym razem jego strzał zatrzymał się na słupku. W odpowiedzi w 37 min. swoją najlepszą jak dotąd akcję stworzyli kielczanie. Stjepan Davidović wdarł się w pole karne i zacentrował do Błanika, który na szczęście nie trafił w piłkę. Do piłki doskoczył jeszcze Remacle, ale uderzył słabo i Strączek nie miał problemu z interwencją. Chwilę później katowiczanie mogli mówić o jeszcze większym szczęściu. Najpierw Pau Resta trafił głową w poprzeczkę, a dobitkę Sotiriou z linii bramkowej wybił Klemenz. Do ostatniego gwizdka wynikł nie uległ już zmianie i po 45 minutach był bezbramkowy remis, z którego na pewno bardziej zadowoleni mogli być gospodarze.
W drugiej połowie role na boisku się odwróciły. Tym razem to podopieczni trenera Rafała Góraka częściej gościli pod bramką rywala. W 52 min. po strzale Nowaka swoimi umiejętnościami musiał wykazać się Dziekoński. Minutę później głową strzelał Kowalczyk, ale minimalnie niecelnie. W 62 min. na raty strzelał Kowalczyk, ale najpierw został zablokowany przez jednego z obrońców, a potem uderzył wysoko nad bramką. W 71 min. w wyśmienitej sytuacji znalazł się wprowadzony po przerwie Wędrychowski, ale znów świetnie spisał się bramkarz Korony. W 76 min. dobra gra GieKSy w końca przyniosła efekty. Borja Galán dostrzgł w polu karnym Milewskiego, a ten precyzyjnym strzałem otworzył wynik meczu. Dwie minuty później piłka nów znalazła się w bramce Korony, ale niestety Bartosz Nowak był na pozycji spalonej. Korona także nie zamierzała odpuszczać. W 89 min. wydawało się, że uda jej się doprowadzić do remisu, ale piłkę z linii bramkowej wybił Galán. Do końca spotkania wynik nie uległ już zmianie. GKS po raz pierwszy w tym sezonie zagrał na zero z tyłu, a dzięki bramce Sebastiana Milewskiego wygrał z Koroną 1:0 i zdobył niezwykle ważne trzy punkty.
GKS Katowice – Korona Kielce 1:0 (0:0)
Bramka: Milewski
GKS Katowice: Strączek – Wasielewski, Kuusk, Jędrych, Klemenz, Galán, Markovic (46. Wędrychowski), Kowalczyk, Bosch (67. Milewski), Nowak, Zrel’ák (67. Shkuryn).
Korona Kielce: Dziekoński – Matuszewski (60. Pięczek), Błanik, Resta, Remacle – Davidović (80. Nono), Smolarczyk, Zwoźny, Sotiriou – Antoñín (60. Nikolov), Svetlin.

































