Po emocjonującym spotkaniu GieKSa po dogrywce przegrała na wyjeździe z GKS-em Tychy 1:2.
Już w drugiej kolejce Tauron Hokej Ligi doszło do starcia aktualnego mistrza Polski z wicemistrzem – GKS-u Tychy i GKS-u- Katowice. W 5 min. sędziowie na ławkę kar odesłali Bizackiego. Katowiczanie praktycznie całe dwie minuty byli w tercji obronnej przeciwnika, ale głównie podawali sobie krążek i nie stworzyli żadnej klarownej sytuacji. W 8 min. czujność Eliassona sprawdził Gościński, ten jednak pewnie obronił. W 12 min. W idealnej sytuacji znalazł się Dupuy, który dobijał strzał Andersona, ale nie trafił do bramki. W 16 min. karę za podcinanie otrzymał Pasiut, a niecałe dwie minuty później dołączył do niego Varttinen. Podopieczni trenera Jacka Płachty wyszli z tej opresji bez szwanku i po pierwszej tercji był bezbramkowy remis.
Druga odsłona rozpoczęła się od dynamicznej akcji Koivusaariego, który przechytrzył obrońców i znalazł się przed Fucikiem, ale nie zdołał znaleźć miejsca pomiędzy jego parkanami. W kolejnych minutach GieKSa nadal nieznacznie przeważała. W 10 min. blisko gola był Jonasz Hofman, który próbował z ostrego kąta odbić krążek od Fucika, ale zabrakło mu kilku centymetrów. Kilkadziesiąt sekund później tyski bramkarz musiał jednak wyciągać gumę z siatki po uderzeniu Lundegarda. Od tego momentu spotkanie się zaostrzyło i już w 33 min. arbitrzy musieli studzić emocje zawodników i wysłali na ławkę kar Pasiuta i Viinkainena. Po utracie gola gospodarze rzucili się do ataku, ale dobrze w bramce GieKSy spisywał się Eliasson. Grający z kontry katowiczanie także mieli szanse na kolejne trafienia. Najbliżej szczęścia był w 35 min. ponownie Jonasz Hofman, ale w ostatniej chwili zabrakło mu precyzji. Druga tercja skończyła się więc jednobramkowym prowadzeniem gości.
Na początku trzeciej odsłony karę otrzymał Michalski, ale katowicka obrona ponownie stanęła na wysokości zadania. W 46 min. po wykluczeniu Andersona gospodarze znów grali w przewadze i tym razem udało im się doprowadzić do wyrównania po strzale Łyszczarczyka. Na tym kary dla katowiczan się nie skończyły. W 50 min. dwie minuty otrzymał Koivusaari, na szczęście bez konsekwencji w postaci bramki. W kolejnych minutach obie drużyny dążyły do zdobycia zwycięskiej bramki, ale Fucik i Eliasson nie dawali się zaskoczyć. W 59 min. szansę gry w przewadze po przewinieniu Kakkonena otrzymała GieKSa, ale nie potrafiła z niej skorzystać. O końcowym rezultacie pojedynku zdecydowała wiec dogrywka, w której decydującą bramkę dla tyszan zdobył Hejlanko.
GKS Tychy – GKS Katowice 2:1 (0:0, 0:1, 1:0 d.1:0)
Bramki: Knuutinen, Heljanko – Lundegard
GKS Tychy: Fucik, Lewartowski – Kaskinen, Bryk, Lehtonen, Monto, Viitanen – Viinikainen, Kakkonen, Knuutinen, Kuru, Heljanko – Pociecha, Walli, Łyszczarczyk, Komorski, Paś – Bizacki, Drabik, Jeziorski, Kucharski, Gościński.
GKS Katowice: Eliasson, Kieler – Maciaś, Hoffman, Wronka, Pasiut, Fraszko – Varttinen, Verveda, Bepierszcz, Anderson, Dupuy – Runesson, Lundegard, Michalski, McNulty, Koivusaari oraz Chodor, Jo. Hofman, Dawid, Ja. Hofman.

































