pan Jan w czerwonej koszuli w kratkę za ladą swojego kiosku
foto: Grażyna Skrzypkowska

Możecie sobie wyobrazić miejsce, w którym można kupić prawie wszystko co jest potrzebne? Od prasy, krzyżówek, poprzez materiały piśmiennicze, drogeryjne, chemię, spożywkę, a nawet mulinę, czy bilet do miejskiej komunikacji? A to wszystko wokół pnączy wyrośniętego winobluszczu okalającego dach i przedsionek sklepu, dającego naturalny cień? To teraz zamiast marzyć o takim miejscu poczytajcie o kiosku pana Jana.

Przedsiębiorcze lata dziewięćdziesiąte i wieloletni znajomi z targu

Kiosk znajduje się na ulicy 1 Maja 14, a sam jego właściciel pracuje w tym miejscu od 1997 roku. Wcześniej, w 1994 roku zaczynało tylko małżeństwo z sąsiadującego z kioskiem warzywniaka. Punkt usługowy jest wyjątkowy nie tylko ze względu na wszechstronny asortyment, ale i precyzyjną wiedzę właściciela związaną z historią tego miejsca. Starsi zawodzianie jeszcze pamiętają targ na ulicy 1 Maja. Dzisiaj pozostały z niego tylko te dwa punkty usługowe – warzywniak i kiosk. Tutaj wszyscy się znają, wzajemnie u siebie kupują, rozmawiają i wspominają.

Praca jak urlop

Pan Jan, już na emeryturze prowadzi kiosk z zamiłowania, to jego hobby. Sam opowiada, że ciężko iść na urlop ponieważ zaraz straci większość klientów, a i z kolportażem prasy będzie kłopot. Żartuje, że już jest na stałym urlopie, ponieważ handel daje mu komfort psychiczny, codzienne obowiązki i chęci do kontaktu z innymi.
Opowiadam mu o Grzegorzu – królu Adidasa z poprzedniego artykułu, który mówił „prowadzenie second handu jest dla niego tak jak dla niektórych rzucenie wszystkiego i wyjazd w Bieszczady”. Pan Jan mówi, że to jakiś wielki pasjonat, ale poniekąd przyznaje – ma podobnie.

kiosk pana Jana popisany sprayem w cieniu drzewa
foto: Grażyna Skrzypkowska

Asortyment od A do Zet i prasówki Kamila Durczoka

Pytam jak to się stało, że w kiosku można kupić mulinę. Okazuje się, że małżonka pana Jana miała pasmanterię w Bogucicach i to właśnie z tego miejsca. Pasmanterię trzeba było zamknąć gdy kopalnia Katowice zaprzestała wydobycia. Wtedy prowadzący małe sklepy często podejmowali decyzję o zakończeniu działalności gospodarczej, ponieważ brakowało klientów.

W kiosku można ponadto kupić produkty drogeryjne, chemię, prasę krzyżówki, a kiedyś i lody. Pan Jan chętnie doradza i zamawia różne rzeczy. Z resztą jak powiedziała jedna z klientek, kupująca golarkę z wymiennymi wkładami dla męża – znają się od lat, jest bardzo sympatyczny i z tych powodów chętnie wraca.

Pan Jan opowiada mi, że niegdyś do jego kiosku po prasę przyjeżdżał Kamil Durczok. Zostawiał samochód w pobliskiej myjni i przychodził po cały zestaw gazet potrzebnych mu do pracy.

Przypadkowe ogrodnictwo miejskie

Rośliny wokół kiosku wyglądają okazale, dlatego dopytuję skąd się wziął taki pomysł. Dziwię się gdy słyszę – nie było żadnego pomysłu ani planu. Winobluszcz posadziła teściowa pana Jana z siewki i się sam tak rozrósł. Kwiaty, krzak psianki i drzewo to zwykłe samosiejki. Skoro już wyrosły to właściciele punktów usługowych o nie dbają.

Na koniec mimo pogody ducha właściciela słyszę, że sprzedaż jest mała i brakuje klientów. Zarabia tyle by płacić rachunki i nie mieć strat. Powodów takiego stanu rzeczy upatruje w zmianach na ulicy 1 Maja np. długotrwałej przebudowie ulicy, likwidacji wiaty przystankowej i zmianie organizacji ruchu autobusowego na aleję Roździeńskiego.

Nie powiało optymizmem, natomiast jest na to rada. Jeśli będziecie w pobliżu ulicy 1 Maja 14, sprawdźcie koniecznie to miejsce. Tu asortyment jest od A do Zet. Po drodze warto wstąpić też do warzywniaka obok – ale o tym już w kolejnym materiale.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.