uśmiechnięta pani Kasia siedzi przy maszynie do szycia
foto: Grażyna Skrzypkowska

Wracam do punktów usługowych zlokalizowanych na ulicy Bohaterów Monte Cassino 3 w Zawodziu. Dzisiaj na tapecie pracownia aranżacji okien oraz przeróbek krawieckich pani Kasi.

Najpierw jednak zaglądam do pani Danusi z pasmanterii. Chcę zapytać jak podoba jej się artykuł w InfoKatowice.pl. Szczerze przyznaje, że nie korzysta z Internetu więc nie czytała go, ale klientki mówiły że ładnie wyszła na zdjęciu. Zostawiam swój telefon z otwartym artykułem żeby sobie poczytała, a ja idę naprzeciw.

Pani Kasia już mnie trochę zna, ponieważ umawiamy się na rozmowę od pewnego czasu. Widać, że ma dużo pracy i jest zajęta, jednak znajduje dla mnie chwilkę między obsługą klientów a szyciem na maszynie.

21 lat przeróbek i aranżacji okiennych – czyli pełen profesjonalizm

W zakładzie spotykam panią Joannę i od razu proszę o opinię. „Wszystko na wysokim poziomie, pani Kasia jest profesjonalistką do tego miłą i sympatyczną”. Dopytuję jak długo korzysta z usług krawieckich i okazuje się że już dwadzieścia lat, odkąd powstał Okrąglak (budynek w zasobach Towarzystwa Budownictwa Społecznego na ulicy Saint Etienne w Katowicach). Zaczęło się tak niewinnie – dodaje – od małego pytania o skrócenie spodni, a zakończyło na profesjonalnej usłudze i to nie jednej”.

Pani Kasia zaczęła działalność tutaj 21 lat temu, przed świętami Wielkiejnocy w marcu. Dodaje, że miała wtedy tylko kilka wałków. Dopytuję co to za „wałki” i obie się śmiejemy. Chodzi o wałki firan, nie żadne takie do ciast, włosów czy jakieś oszustwa. Z czasem towaru przybywało, tak jak i zmienił się zakres usług. Wpierw miała to być aranżacja okien, ale rzeczywistość szybko zweryfikowała ten zamysł i 80% usług to różnorakie przeróbki odzieży. Niedawno w asortymencie przybyła oferta rolet okiennych, ale klienci często jeszcze o tym nie wiedzą.

Przerywamy na moment rozmowę, ponieważ do sklepu wchodzi pan Andrzej – prywatnie mój sąsiad – i mierzy odebraną kurtkę. Pani Kasia trzyma lustro aby mógł ocenić rezultaty jej prac. Po jego minie wnioskuję, że jest zadowolony z przeróbki. Pytam i jego jak się zaczęła przygoda związana z tym miejscem. „Kiedyś przysłała mnie tu żona, a ja zacząłem jako model i pomocnik. Teraz sam tu przychodzę, gdy jakieś ubranie wymaga poprawek krawieckich”.

foto: Grażyna Prycza-Kupny

Kontynuujemy rozmowę o początkach działalności zakładu. Do jej otworzenia zachęcił mąż. Chodziło o podreperowanie budżetu domowego po jej urlopie wychowawczym, a w ostateczności okazało się, że to także pasja i chęć bycia między ludźmi. To właśnie stali klienci sprawiają, że w tym miejscu jest ruch. Przychodzą wszyscy, panie po asortyment zakładu (firany, zasłony, przerabiają też rzeczy), panowie z małymi wyjątkami po rzeczy do odbioru dla swoich partnerek. Pani Kasia śmieje się, że „jak to mężczyźni” nie wiedzą do końca po co przychodzą. Spódnica okazuje się jednak sukienką, a spodnie bluzką. Grunt, że maja telefony komórkowe i mogą ostatecznie ustalić już na miejscu, po co właściwie przyszli. Słyszę też pochwały dla dzieci i młodzieży ponieważ sami przychodzą z konkretnymi potrzebami np. skrócenie spodni.

Przychodzi kolejna klientka, tym razem z drobną reklamacją. Otóż w jej sukience w piękne róże zostało kilka szpilek. Tutaj także sprawa zostaje natychmiast praktycznie rozwiązana, a jednocześnie dowiaduję się, że to kolejna przyjaciółka zakładu. Pani Danuta opowiada ciekawostkę o osobistej domowej konsultacji w sprawie ułożenia firan w oknie nowego mieszkania i uszyciu kombinezonu damskiego.

Ukochana stara maszyna do szycia i zamiłowanie do przeróbek

Na zapleczu stoi stara maszyna do szycia, która jest z odzysku. Pani Kasia bardzo ją lubi, do tego stopnia że z nią rozmawia. Nie wyznaje jej miłości, nie prawi bezpodstawnych komplementów, ale prosi aby jej pomogła gdy ma do zrobienia coś trudnego lub chwali gdy coś ładnie uszyła. Jednak doskonale wiem, że to nie maszyna a ponad trzydziestoletnie doświadczenie i zamiłowanie do przeróbek sprawiają, że firanki są dobrze podszyte, sukienki i spodnie podwinięte, a klienci wracają z kolejnymi rzeczami.

Z panią Danusią, która po sąsiedzku prowadzi pasmanterię – jak to krawcowe – dogadują się i wzajemnie korzystają z sprzedawanego asortymentu. Gdy klienci chcą jakiś poważnych prac krawieckich, szycia ubrań pani poleca im usługi w innym punkcie krawieckim zlokalizowanym w pobliżu – jednak o tym już kolejnym razem.

Pani Kasia mówi na zakończenie, tu jest moje miejsce i cieszę się gdy idę do pracy. Tylko pozazdrościć takiej pasji, która przerodziła się w działalność gospodarczą.

Muszę kończyć, ale tym razem nie dlatego że to ja idę już do pracy, ale właścicielka zakładu ma jej tak dużo, że nie chcę jej dłużej zabierać czasu. Dziękuję za rozmowę, a pani Kasia siada do swojej ulubionej maszyny.

Jeśli chcecie coś skrócić, zmniejszyć, podszyć lub wybrać akcesoria do aranżacji okien przyjdźcie do zakładu pani Kasi. Otrzymacie usługę od profesjonalistki z pasją, a jej maszyna do szycia dostanie kolejny zasłużony komplement.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.