Hokeiści GieKSy cieszą się z wygranej obok nich na ziemi leży bramkarz Jastrzębia
foto: GKS Katowice
Reklama

GieKSa pokonała w Satelicie JKH GKS Jastrzębie 2:0. Dzięki temu zwycięstwu katowiczanie trzeci raz z rzędu awansowali do finału mistrzostw Polski.

Już na początku spotkania dwukrotnie na ławce kar posadzony został Monto, ale w obu przypadkach katowiczanom udało się zachować czyste konto. W kolejnych minutach przewagę na lodzie nadal posiadali goście, którzy grali z nożem na gardle i żeby nadal myśleć o awansie do finału musieli ten mecz wygrać. W 10 min. blisko pokonania Murraya był Radosław Nalewajka, ale golkiper GieKSy nie dal się zaskoczyć. Z czasem coraz więcej zagrożenia pod bramką Lackovića zaczęli sprawiać także gospodarze. W 14 min. po faulu Arraka na Fraszce to GieKSa grała w przewadze, ale niewiele z tego wynikło. W końcówce przed szansą stanął ponownie Nalewajka, który próbował pokonać Murraya od zakrystii, ten jednak zdążył zablokować strzał nogą. Pierwsza odsłona skończyła się więc bezbramkowym remisem.

Reklama

Druga tercja rozpoczęła się od kary dwóch minut dla Viinikainena, której podopieczni trenera Jacka Płachty ponownie nie wykorzystali. Potem jednak to GieKSa przeważała. Blisko pokonania rywala byli m.in. Fraszko, dwukrotnie Bepierszcz, Pasiut i Sokay, ale wciąż bez rezultatu. W końcu w 38 min. Lacković musiał wyciągać krążek z siatki po trafieniu Lehtimakiego, który wprowadził w euforię wypełnioną po brzegi Satelitę. W końcówce tercji blisko drugiej bramki był jeszcze Olsson, ale tym razem golkiper jastrzębian wykazał się świetnym instynktem. Na 28 sekund przed końcową syreną guma znalazła się za to w bramce GieKSy. Sędziowie po kilkuminutowej weryfikacji uznali jednak, że gol został zdobyty nieprawidłowo i po 40 minutach było 1:0 dla gospodarzy.

W trzeciej tercji mądrze grająca GieKSa nie pozwoliła przeciwnikom na za wiele i przez długie minuty utrzymywała korzystny rezultat. Końcówka spotkania przyniosła jednak huśtawkę nastrojów. Na 44 sekundy przed końcem na ławkę kar powędrował Delmas, a na dodatek przyjezdni wycofali bramkarza i katowiczanie grali z dwoma zawodnikami z pola mniej. Pomimo tego udało im się wyjść z zabójczym kontratakiem, który na bramkę zamienił Fraszko. Ostatecznie GieKSa wygrała 2:0 i trzeci raz z rzędu awansowała do finału mistrzostw Polski.

GKS Katowice – JKH GKS Jastrzębie (0:0, 1:0, 1:0)

Bramki: Lehtimaki, Fraszko

GKS Katowice: Murray, Kieler – Delmas, Kruczek, Marklund, Pasiut, Fraszko – Maciaś, Varttinen, Iisakka, Monto, Olsson – Wanacki, Cook, Lehtimaki, Sokay, Bepierszcz – Lebek, Kovalchuk, Hitosato, Smal, Michalski.

JKH GKS Jastrzębie: Lacković, Miarka – MacEachern, Wajda, Urbanowicz, Paś, Rajamaki – Viinikainen, Bagin, Kiełbicki, Starzyński, Zając – Górny, Hamilton, Kolusz, Spirko, Ford – Kostek, Kameneu, Nalewajka Ł., Arrak, Nalewajka R.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Solve : *
22 + 4 =


Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.