Reklama

Po dwóch tercjach GieKSa remisowała w Satelicie z Cracovią 0:0. W trzeciej odsłonie katowiczanie pokazali jednak charakter i zdobyli cztery bramki, wygrywając ostatecznie całe spotkanie 4:1.

Choć w pierwszych dwóch tercjach Trójkolorowi posiadali przewagę na lodzie, to grali dość ospale i rzadko zagrażali bramce Krasanovsky’ego. Do tego łapali wiele kar, przez co aż przez 10 minut musieli grać w osłabieniu i w konsekwencji po 40 minutach na tablicy świetlnej widniał bezbramkowy remis.

Reklama

Trzecia odsłona niespodziewanie rozpoczęła się od gola dla przyjezdnych, którego autorem został Raska. Utrata bramki w końcu przebudziła Mistrzów Polski z letargu. Drużyna Jacka Płachty włączyła piaty bieg i już minutę później wyrównała po uderzeniu Smala. Przewaga katowiczan nadal była bardzo duża i kolejne bramki były tylko kwestią czasu. W 51 min. Varttinen soczystym strzałem wyprowadził gospodarzy na prowadzenie, a minutę później Krasanovsky musiał wyjmować krążek z siatki po raz trzeci, tym razem po strzale z bliskiej odległości Pasiuta. W końcówce kolejną bramkę dołożył jeszcze Sokay i ostatecznie GieKSa po dobrej trzeciej tercji pokonała Cracovię 4:1.

GKS Katowice – Comarch Cracovia 4:1 (0:0, 0:0, 4:1)

Bramki: Smal. Varttinen, Pasiut, Sokay – Raska

GKS Katowice: Murray (Kieler) – Delmas, Kruczek, Fraszko, Pasiut, Bepierszcz – Varttinen, Koponen, Iisakka, Monto, Hitosato – Cook, Wanacki, Marklund, Sokay, Olsson – Maciaś, Chodor, Kovalchuk, Smal, Michalski.

COMARCH Cracovia: Krasanovsky (Hebda) – Jezek, Zurek, Latal, Raska, Vildumetz – Younan, Krenzelok, Lundgren, Berling, Sawicki – Motloch, Kunst, Kasperlik, Bezwiński, Brynkus – Jaracz, Bieniek, Strebenz, Wróbel, Mocarski.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Solve : *
17 + 12 =


Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.