foto: GKS Katowice
Reklama

GieKSa w wypełnionej po same brzegi Satelicie pokonała na inaugurację sezonu po rzutach karnych GKS Tychy. Jedynego karnego, decydującego o zwycięstwie katowiczan, zdobył Ben Sokay.

W meczu inaugurującym sezon 2023/2024 aktualni Mistrzowie Polski podejmowali Wicemistrzów z Tychów. Od początku spotkanie toczyło się w szybkim tempie, a obie drużyny raz za razem stwarzały groźne okazje pod bramką rywala. W 3 min. mocnym strzałem popisał się Jaśkiewicz, Murray pewnie jednak obronił parkanem. W odpowiedzi sam przed Fucikiem znalazł się Wanacki, ale golkiper gości okazał się lepszy. Największe emocje w pierwszej tercji rozpoczęły się w 8 min., kiedy na ławkę kar powędrował Wanacki. Katowiczanie umiejętnie się bronili, ale niedługo potem dołączył do  niego Koponen i przez 34 sekundy musieli grać w osłabieniu 3:5. GieKSa nie tylko wyszła z tej opresji bez utraty gola, choć dwa razy Murraya uratował słupek, ale w 12 min. grając w osłabieniu przeprowadziła kontrę i Olsson umieścił krążek w siatce. W kolejnych minutach obie drużyny przeprowadziły jeszcze po kilka groźnych akcji, ale szczelnie wypełniająca Satelitę publiczność zobaczyła jedynie dwa słupki i po 20 minutach było 1:0 dla gospodarzy.

Reklama

Druga odsłona rozpoczęła się dla podopiecznych trenera Jacka Płachty źle,  bo już w 21 min. na ławce kar znalazł się Pasiut, a chwilę później Komorski wyrównał wynik pojedynku. Podrażnieni katowiczanie rzucili się do ataku i dążyli do ponownego objęcia prowadzenia. Blisko pokonania Fucika byli m.in. Fraszko, Hitosato, Cook czy Marttinen, tyski bramkarz nie dawał się jednak zaskoczyć. Przyjezdni w drugiej tercji atakowali rzadko, choć Murray kilka razy także musiał wykazać się swoimi umiejętnościami. Kiedy wydawało się, że do przerwy wynik nie ulegnie już zmianie, w 39 min. dwie minuty kary otrzymał Jaromersky, a grę w przewadze na bramkę zamienił Koponen.

Trzecia tercja rozpoczęła się od gry tyszan w osłabieniu po karze w 40 min. dla Mroczkowskiego, ale gospodarze nie stworzyli żadnego zagrożenia pod bramką przeciwnika. Później, jak się można było spodziewać, przewagę na lodzie uzyskali hokeiści GKS-u Tychy, którzy dążyli do wyrównania. Gospodarze długo umiejętnie się bronili, ale na 17 sekund przed końcową syreną grający w przewadze po wycofaniu bramkarz goście zdobyli drugą bramkę, a jej autorem w olbrzymim zamieszaniu został Mroczkowski. 5-minutowa dogrywka nie przyniosła zmiany wyniku i o losach spotkania zadecydowały rzuty karne, w których jedyne trafienie zaliczył Sokay. Tym samym katowiczanie ostatecznie wygrali całe spotkanie 3:2, wprowadzając w euforię głośną dopingującą swoich zawodników publiczność.

GKS Katowice – GKS Tychy 3:2 (1:0; 1:1; 0:1, k: 1:0)

1:0 Hampus Olsson – Sam Marklund (11:01, 4/5),
1:1 Filip Komorski (21:42, 5/4),
2:1 Santeri Koponen – Aleksi Varttinen, Joona Monto (38:46, 5/4),
2:2 Christian Mroczkowski – Alan Łyszczarczyk (59:43),
3:2 Ben Sokay (60:00, karny decydujący).

GKS Katowice: Murray (Kieler) – Delmas, Kruczek, Fraszko, Pasiut, Bepierszcz – Varttinen, Koponen, Iisakka, Monto, Hitosato – Cook, Wanacki, Marklund, Sokay, Olsson – Maciaś, Chodor, Kovalchuk, Smal, Michalski.

GKS Tychy: Fucik (Lewartowski) – Jaśkiewicz, Kaskinen, Padakin, Komorski, Jeziorski – Bizacki, Pociecha, Jansson, Turkin, Korenchuk – Jaromersky, Bryk, Bukowski, Galant, Marzec – Ciura, Gościński, Mroczkowski, Ubowski, Łyszczarczyk.

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Solve : *
7 − 4 =


Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.