Mieszkańcy Katowic zapłacą więcej. Radni przegłosowali podwyżki i zapłaci każdy. Chodzi o stawki za odbiór odpadów. Wyższe ceny będą obowiązywać od stycznia 2020 roku. – System musi się bilansować – tłumaczył na sesji wiceprezydent Katowic Bogumił Sobula. Marcin Krupa nie był obecny, a opozycja wypominała rządzącym miastem, że mieszkaniec Chorzowa będzie płacić prawie dwa razy mniej za odbiór odpadów, a katowicka spółka śmieciowa finansowała miejską drużynę piłkarską.

Z 14 zł za odpady segregowane miasto podnosi cenę do 21,30 zł. Za brak selektywnej zbiórki odpadów (odpady zmieszane) opłata wzrośnie o ponad 100 procent, czyli z 20 zł do 42,60 zł. To pierwsze podwyżki od 6 lat w Katowicach.

Wiceprezydent Katowic tłumaczył, że w systemie gospodarki odpadami była przez pewien czas nadwyżka, ale została skonsumowana. Rocznie miasto odbiera od każdego mieszkańca około 442 kg odpadów. – System musi się bilansować – podkreślał Bogumił Sobula przedstawiając radnym uchwałę o podwyżce, ale gdy radny Patryk Białas (KO) dopytywał o to ile pieniędzy brakuje w systemie, to nikt nie był w stanie udzielić mu takiej odpowiedzi.

Reklama

Katowicki radny KO – Adam Lejman-Gąska, zwrócił uwagę na „przejadanie” nadwyżki generowanej wcześniej przez system odbioru odpadów w Katowicach.

– Czy już w tym momencie nie powinno się zastanowić jak ten system zreformować? – pytał radny Adam Lejman-Gąska i podkreślił, że mieszkańcy Katowic, którzy uczciwie płacą za odbiór odpadów, będą musieli pokryć koszty osób, które od tej opłaty się uchylają (chodzi np. o osoby wynajmujące lokale w Katowicach). Wcześniej o uszczelnienie systemu wnioskował radny Dawid Durał.

Ważne śmieci

Jarosław Makowski na sesji Rady Miasta Katowice / fot. InfoKatowice.pl

Jarosław Makowski zaznaczył, że odbiór odpadów to jedna z najważniejszych kwestii w każdym mieście, podobnie w Katowicach.

– Trochę mamy taki pożar śmieciowy i działamy trochę pod taką presją załatania dziury finansowej, która się w tym systemie pojawia – mówił Jarosław Makowski. Radny zapytał czy w przyszłym roku należy się spodziewać kolejnych podwyżek.

– To jest po prostu pewne działanie, które ma odpowiadać na to co się dzieje w otoczeniu. O łataniu dziury można powiedzieć, w sytuacji, gdy zostało coś źle policzone, kiedy coś funkcjonuje nie do końca jak się coś zakłada  – odpowiedział wiceprezydent Mariusz Skiba i podkreślił, że wzrosły chociażby ceny energii czy płacy minimalnej. – To jest kwestia też zmian prawnych, które się pojawiają i oczekiwań ustawodawcy – dodał.

Wiceprezydent Bogumił Sobula zaznaczył, że nie planuje się dalszych podwyżek, gdyż obecne wyliczenia są rzetelnie przygotowane.

Spółka śmieciowa finansowała piłkarzy

Bardzo ciekawy wątek w zakresie opłat za śmieci poruszył radny Łukasz Borkowski z Koalicji Obywatelskiej. Radny przypomniał, że spółka zajmująca się śmieciami – Miejskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Odpadami (MPGK) było sponsorem GKS-u Katowice.

– Mówiąc wprost pieniądze, które mieszkańcy płacili za śmieci były przeznaczane na finansowanie klubu piłkarskiego – mówił Łukasz Borkowski. Zapytał o jednoznaczną deklarację, że takie praktyki zostały trwale zakończone, skoro w systemie nie ma pieniędzy.

Wiceprezydent Skiba odpowiedział, że MPGK działa także na rynku komercyjnym, a temat podwyżek za śmieci dotyczy części komunalnej działalności spółki i tych pieniędzy nie można wykorzystywać w zakresie promocji i sponsoringu.

Tutaj jednak warto zaznaczyć, że spółka działa głównie w oparciu o zlecenia od miasta. MPGK do 2021 roku ma podpisaną umowę z Miejskim Zarządem Ulic i Mostów na letnie i zimowe oczyszczanie ulic, placów, parkingów, zatok przystankowych oraz ścieżek rowerowych, ciągów pieszo-rowerowych i torowisk tramwajowych. Umowa opiewa na ponad 65 mln zł netto

Radny Brokowski ostatecznie nie uzyskał zapewnienia, że MPGK na stałe przestał finansować GieKSę.

Chorzów ma taniej

Barbara Wnęk-Gawor (KO) przywołała przykład Chorzowa, który nie podnosi stawek, a koszt odbioru śmieci tam to 12 zł za segregowane odpady (w Katowicach po podwyżce 21,30).

– Czy na pewno konieczna jest w mieście Katowice tak drastyczna podwyżka, która dotknie każdego mieszkańca? – mówiła radna Wnęk-Gawor i dopytywała o optymalizację kosztów.

Wiceprezydent Skiba powiedział, że stawki za odbiór odpadów w Chorzowie nie odpowiadają wymogom ustawowym, gdyż niesegregowane powinny być przynajmniej dwa razy droższe niż te segregowane.

Skiba przypomniał, że od mieszkańca rocznie miasto odbiera 442 kg odpadów. – Pytanie właśnie ile tych odpadów jest produkowane w Chorzowie. Pytanie do Chorzowa – mówił Skiba i zaznaczył, że koszty były optymalizowane.

– Nie byłbym taki jednoznaczny w zakresie porównywania Katowic do Chorzowa – mówił przewodniczący rady Maciej Biskupski i zaznaczył, że Rybnik też podnosi ceny opłat za odpady.

Ceny do góry

Radna Krystyna Siejna / fot. A. Maciaszczyk

Radny Dawid Kamiński (PiS) wspomniał o dyrektywach Unii Europejskiej, które podnoszą koszty funkcjonowania systemu gospodarki odpadami.

– W 2019 roku Unia Europejska wymaga 40 procent recyklingu, a w 2020 ten wskaźnik ma wynosić już 50 procent. To oznacza wzrost nakładów na zatrudnienie i infrastrukturę – mówił Dawid Kamiński.

Radna Krystyna Siejna (Forum Samorządowe) niegdyś wiceprezydent Katowic, która chyba spośród strony reprezentującej koalicje rządzącą Katowicami miała najbardziej rzeczowe i oparte na liczbach wystąpienie, również podniosła kwestie wzrostu cen przez ostatnie 7 lat.

Przywołała kwestię wzrostu płacy minimalnej (wzrost o 41 procent przez 7 lat), cen prądu (59 procent więcej) i koszty paliwa (wzrost o 60 procent).

– To są z rynku dane, które wpływają na koszty funkcjonowania przedsiębiorstwa – mówiła Siejna. Wzrosła też tzw. opłata marszałkowska, zgodnie z dyrektywą Unii Europejskiej.

Katowice obecnie dochodzą do tych wspomnianych wcześniej 40 procent recyklingu odpadów. Im większa różnica w poziomie recyklingu od tej zakładanej w dyrektywie UE, tym większą tzw. opłatę marszałkowską trzeba uiścić.

W przyszłym roku Unia wymaga już 50 procent recyklingu.

– Opłaty marszałkowskie wzrosły ponad tysiąckrotnie, od pierwszych opłat, które były 7 lat temu – mówiła Siejna. – W tej chwili bilansujemy się na kolejne lata – mówiła. Miasto też musi podjąć kroki żeby dojść do poziomu 50 procent recyklingu, a to również generuje koszty.

Ostatecznie radny Dawid Durał złożył wniosek o zakończenie dyskusji i radni przeszli do głosowania. Większością głosów uchwała została przegłosowana.

3 KOMENTARZE

  1. Profesjonalne firmy, np. w Skandynawii, traktują odpady jak wartościowy surowiec, stąd też minimalne opłaty. Ale u nas, wiadomo, wungel wungel wungel, i technologia kamienia łupanego. Władze Katowic nie nadążają za przemianami z państw cywilizowanych, dlatego stosują logikę Kalego: ni ma, trzeba komuś zabrać, ktoś musi nam dopłacić. Żenada.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Solve : *
26 − 8 =


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.