Reklama

Po wręcz epickich perturbacjach związanych z ciastkami, które otrzymał prezydent Katowic, te się odnalazły w najmniej spodziewanym miejscu. Ciastka, które przynieśli radni prezydentowi zostały podane w czwartek na sesji Rady Miasta Katowice. Pomysł smaczny, choć chwilę przed sesją prezydent Katowic przekonywał, że los ciastek nie jest mu znany. W sumie byłoby zabawnie, ale za ciastkami idzie pewna symbolika – finansowanie kultury w Katowicach. Miejska Biblioteka Publiczna po 17 latach zrezygnowała z „Bajki z ciastkiem”, bo ma mniejszy o 700 tys. zł budżet i musi oszczędzać. Choć jak przekonują władze miasta, wszystko jest w porządku. Sprawdziliśmy, czy faktycznie budżety jednostek kultury w Katowicach są coraz mniejsze, bo zastrzeżenia co do wydatków w katowickiej kulturze są.

– Rodzice raczej są nie chętni, mówiąc po śląsku, aby futrować dzieci ciastkami, które do końca nie są bezpieczne i zdrowe – stwierdził prezydent Katowic Marcin Krupa. Pod koniec lutego do właśnie prezydenta Katowic trafił karton pełen ciastek. Łakocie zniknęły następnie w labiryntach urzędowej otchłani. Rzecznik Urzędu Miasta Katowice trzy dni próbowała ustalić co się z nimi stało, nie wiedział tego nawet sam prezydent Katowic, a to do niego zostały skierowane ciastka. Ostatecznie osłodziły sesję Rady Miasta.

Do Marcina Krupy pierwotnie zanieśli ciastka radni Magdalena Wieczorek z PO oraz radny sejmiku Jarosław Makowski. Natomiast Aleksander Uszok, katowicki radny RAŚ zadeklarował sfinansowanie ciastek lub zdrowszej wersji np. owoców dla dzieci w bibliotekach. Jak wcześniej informowaliśmy, biblioteka ma o 700 tys. zł mniejszy budżet w tym roku i musi szukać oszczędności, dlatego „Bajkę z ciastkiem” zamieniono na „Czytanie na dywanie”. – Jesteśmy w trudnej sytuacji, mam nadzieje, że to nie są środki, które będziemy mieli do końca roku i jeszcze coś otrzymamy – przekonywała nas Anna Fałat dyrektor Miejskiej Biblioteki Publicznej w Katowicach.

Radni Wieczorek, Uszok i Makowski skrytykowali przede wszystkim działanie miasta, które wydaje duże pieniądze na różne wydarzenia (sylwester, festiwal Serialis) a ogranicza pieniądze dla biblioteki. Choć wątpliwych wydatków w katowickiej kulturze nie brakuje, wystarczy przypomnieć np. sławny koncert Ich Troje w Spodku, za transmisję którego w telewizji miasto zapłaciło 400 tys. zł, czy wydatki na szkolenia, doradztwo i coaching w Katowice Miasto Ogrodów – ponad 416 tys. zł za 30,5 dnia szkoleń. Miasto Ogrodów wydało też 60 tys. euro na przygotowanie strategii muzycznej dla Katowic, procedurę zakwestionował Urząd Zamówień Publicznych. Zdaniem UZP powinien zostać przeprowadzony przetarg, a zadanie zlecono z wolnej ręki prywatnej firmie.

Cięcia nie bolą? 

Prezydent Katowic podkreśla natomiast, że miejska biblioteka ma się dobrze, mimo mniejszego budżetu działa prężnie i ciągle się rozwija.

– Trochę ubolewam nad tym, że radni nie wiedzą co się dzieje w bibliotece. Nie mają pojęcia kompletnie żadnego jak duże jest zaangażowanie miasta w rozwój czytelnictwa w naszym mieście. Jak dużo współpracujemy jako Miejska Biblioteka Publiczna z organizacjami zewnętrznymi tworząc projekty o skali krajowej – powiedział Marcin Krupa.

My sprawdziliśmy, czy z roku na rok pieniędzy z miejskich instytucji kultury ubywa. Poprosiliśmy o informacje jak zmieniały się budżety jednostek kultury w Katowicach.  Faktycznie, w porównaniu do poprzedniego roku budżety większości jednostek są uszczuplone, ale nie można tutaj powiedzieć o drastycznych cięciach. Poniżej prezentujemy zestawienie budżetów w latach 2014-2017.

Budżety katowickich jednostek kultury

 

Reklama

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Solve : *
22 + 27 =


Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.