Do prokuratury zostanie dzisiaj zgłoszona sprawa namawiania do głosowania na kandydatkę do rady miasta z ramienia Prawa i Sprawiedliwości. Zawiadomienie złoży Stowarzyszenie Aktywności Obywatelskiej Bona Fides. My pytamy czy oferowano pracę za głosy? PiS zaznacza, że cała sprawa działa się bez wiedzy i zgody partii.

Do mieszkańców Katowic, którzy nie dostali się do komisji wyborczych z rekomendacji Platformy Oburzonych, dotarł nietypowy list namawiający do głosowania na kandydatkę do Rady Miasta z ramienia Prawa i Sprawiedliwości, Natalię Zakrzewską. W liście obiecano rekomendację do komisji wyborczych podczas przyszłorocznych wyborów prezydenckich i parlamentarnych. Aby nasz komitet miał motywację do wyżej przedstawionego działania istotne jest, co pragniemy zdecydowanie podkreślić, aby każdy z Państwa zachęcił dwie lub przynajmniej jedną osobę do zagłosowania na naszą kandydatkę Natalię Zakrzewską startującą na liści PIS nr 3 pozycja 7.czytamy w liście wystosowanym przez Justynę Majorek, Pełnomocnika Wyborczego Komitetu Wyborców Platforma Oburzonych. W rozmowie z nami autorka listu zaznaczyła, że była to po prostu prośba i nikt nie uzależniał pracy w komisji wyborczej od poparcia kandydatki Prawa i Sprawiedliwości.

Osoba, która przekazała nam list stwierdziła, że odczuwała presję ze strony Platformy Oburzonych, aby głosować na kandydatkę PiS, jeszcze zanim otrzymała list. – Dnia 15 października 2014 roku razem z siostrą przyszłyśmy do siedziby Platformy Oburzonych przy ulicy Sokolskiej 27 w celu zapisania się do komisji wyborczej. Przed zapisami pan prowadzący spotkanie namawiał wszystkich zebranych do zagłosowania na kandydatkę z ramienia PIS – Natalię Zakrzewską – w zamian za możliwość udziału w komisji wyborczej. Wydało nam się to trochę dziwne, gdyż poczułyśmy jako zgromadzeni presję wywieraną przez organizatorów – informuje nas pani Ewa (prawdziwe imię i nazwisko do wiadomości redakcji) – Nie sądziłam, że warunkiem uczestnictwa w komisji wyborczej jest oddanie głosu na konkretną osobę z konkretnej partii, ponieważ z tego co mi wiadomo wybory są osobistą kwestią każdego obywatela. Pan prowadzący użył nawet sformułowania, że jeżeli nie zamierzamy głosować na wskazaną przez niego kandydatkę, możemy opuścić lokal i nie marynować ich czasu – dodaje pani Ewa, która ostatecznie nie dostała sie do komisji wyborczej. – Niedawno otrzymałam list, w którym dowiedziałam się, że niestety nie dostałam się do komisji wyborczej. Natomiast nadal mam mieszane uczucia co do zwrotów nawołujących do głosowania na kandydatkę PISu w liście – informuje pani Ewa.

Justyna Majorek z Platformy Oburzonych tłumaczyła nam, że nie było żadnych nacisków, a jedynie prośba o oddanie głosu. Sprawa jeszcze dzisiaj trafi do prokuratury. – Stowarzyszenie Bona Fides, które reprezentuję, zawiadomi o całej sprawie prokuraturę. Zachodzi tu bowiem podejrzenie popełnienia przestępstwa, o którym mowa w art. 250a ust. 2 Kodeksu Karnego. Przepis ten mówi, że ten, kto udziela korzyści majątkowej lub osobistej osobie uprawnionej do głosowania, aby skłonić ją do głosowania w określony sposób, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5 – informuje Grzegorz Wójkowski z Bona Fides.

Gdy poinformowaliśmy Justynę Majorek, że Bona Fides zgłosi sprawę do prokuratury, ta przekazała telefon swojemu pełnomocnikowi, który nie do końca wiedział o czym rozmawialiśmy i założył, że jesteśmy jednymi z niezadowolonych osób, które nie dostały się do komisji wyborczej.

Jak poinformował nas Piotr Pietrasz, pełnomocnik Komitetu Wyborczego Prawa i Sprawiedliwości, PiS nie udzielało zgody Platformie Oburzonych na agitację wyborczą. Takiej pisemnej zgody wymaga kodeks wyborczy. Pietrasz zaznaczył również, że żadnej współpracy pomiędzy Platformą Oburzonych w Katowicach a Prawem i Sprawiedliwością nie ma. Z Natalią Zakrzewską nie udało nam się skontaktować.

Poniżej list, który był wysyłany do części mieszkańców Katowic przez Platformę Oburzonych:

3 KOMENTARZE

  1. Nie wierzę w to, że PiS coś o tym wiedziało. Ta partia jest szykanowana na śląsku. Niestety, taka prawda, a PO niszczy region od lat i co? I nic nikt nie reaguje.

  2. A ja powiem więcej – nie tylko ten artykuł kodeksu został naruszony, ale również artykuł o korzyści majątkowej jednego komitetu wyborczego dla drugiego (np. nie mogą występować na jednym plakacie / banerze osoby z dwu i więcej różnych komitetów wyborczych). To akurat ma też miejsce w Siemianowicach Śląskich, gdzie obecny prezydent Guzy ze swoim komitetem występuje na banerze razem z kandydatem z komitetu wyborczego PiS. A wszystko dlatego, że pokłócił się z PO i teraz próbuje się PiSiorom podlizywać, żeby tylko go popierali. Dodatkowo zorganizował ni z tąd ni z owąd wystawę o śp Lechu Kaczyńskim na rynku w Siemianowicach.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Solve : *
28 + 30 =


Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.