Mieszkaniec vs miasto. W Katowicach właśnie grzebie się żywcem ideę Budżetu Obywatelskiego? Kiedy mamy równych i równiejszych raczej na aktywność obywatelską liczyć nie ma co. Miasto tłumaczy, że w Katowicach wszyscy są równi, choć nie wszyscy w to wierzą.

Kilka dni temu InfoKatowice.pl opublikowało wywiad z mieszkańcem Katowic, któremu puściły nerwy. W końcu trudno się funkcjonuje w mieście, gdzie nawet do Budżetu Obywatelskiego dobrze jest mieć tzw. „znajomości”. Ludzie związani z obecnie rządzącym w mieście Forum Samorządowym i Marcinem Krupą podobno w Katowicach mają łatwiej – nie tylko na etapie weryfikacji projektów do Budżetu Obywatelskiego. Czy tak jest w rzeczywistości, zapytaliśmy w Urzędzie Miasta Katowice.

Reklama

–  Wszyscy wnioskodawcy Budżetu Obywatelskiego w Katowicach są równo traktowani, a ich wnioski weryfikowane wg tych samych kryteriów – zapewniła nas Ewa Lipka, rzecznik Urzędu Miasta Katowice. – Mimo wielu starań – wciąż zdarzają się i zapewne będą zdarzały takie projekty, które z różnych względów, np. na stan własnościowy gruntu, na którym jest zaplanowane zadanie będący własnością prywatną, albo pomysły sprzeczne z zapisami miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego – muszą zostać zweryfikowane negatywnie. Zdarzają się również wnioski, które zbyt ogólnie definiują przedmiot inwestycji – bez jakiejkolwiek, nawet najbardziej ogólnej, specyfikacji. Aby uniknąć takich sytuacji mieszkańcy Katowic mają zapewniony duży wachlarz możliwości konsultowania swoich pomysłów już na etapie ich przygotowywania – dodaje.

Miasto chwali się już 250 zrealizowanymi projektami w ramach Budżetu Obywatelskiego.

Nie dla wszystkich?

Dawid Durał, mieszkaniec Katowic, postanowił ruszyć się z kanapy i wziąć sprawy w swoje ręce. Został wybrany do Rady Jednostki Pomocniczej nr 5 w Katowicach – Brynów cześć wschodnia osiedle Zgrzebnioka. Poza pracą społeczną na rzecz swojego środowiska lokalnego, postanowił złożyć też projekt do Budżetu Obywatelskiego. Projekt odrzucono.

Durał chciał rozbudowy i modernizacji Przedszkola nr 75 w Katowicach. – Mój projekt został odrzucony przez Wydział Edukacji i Sportu z bzdurną według mnie argumentacją. To znaczy niespełnienie warunków technicznych i braku ogólnodostępności – powiedział nam Dawid Durał.

Mieszkaniec wysłał pismo do prezydenta Katowic, porównując swój projekt, do dwóch innych – złożonych przez Iwonę Ponikło, która startowała z list Forum Samorządowego do Rady Miasta.

– Przedszkole jest czynne od 7.00-17.00 5 dni w tygodniu. Porównałem brak ogólnodostępności do szafek, które są pozytywnie zweryfikowane, to jest projekt na szafki w szkole. Jako argumentację podano, że szafki mają służyć na zajęcia pozalekcyjne, a w szkole żadne zajęcia pozalekcyjne nie są prowadzone. U mnie sala byłaby ogólnie dostępna dla mieszkańców, oczywiście poza czasem korzystania przez dzieci – tłumaczy.

Zapytaliśmy o tą kwestię w katowickim magistracie i pojawiły się schody, po których wcale nie tak łatwo przejść.

– Zgodnie z opisem projektu z szafek będą korzystały dzieci uczestniczące  w zajęciach popołudniowych w szkole (nie tylko uczniowie): Zakup szafek umożliwi uczestnikom licznych zajęć popołudniowych na bezpieczne pozostawienie ubrań, obuwia czy stroju sportowego. W godzinach popołudniowych na terenie szkoły odbywają się zajęcia ogólnodostępne dla wszystkich dzieci zamieszkałych w JP nr 5. Są to zajęcia: językowe, sportowe, plastyczne czy szkółka szachowa – odpowiedziała nam rzeczniczka Urzędu Miasta Katowice.

Gdy zadzwoniliśmy jednak do Szkoły Podstawowej nr 65 (w niej mają powstać szafki), to dowiedzieliśmy się, że są tam organizowane zajęcia dla dzieci, ale odpłatne, prowadzone przez prywatną firmę na terenie szkoły – z ogólnodostępnością raczej mają niewiele wspólnego.

To jednak nie wszystko. Dawid Durał warunki techniczne swojego projektu porównał z innym projektem złożonym również przez Iwonę Ponikło.

– Chodzi o pomieszczenia dla rady w Szkole Podstawowej nr 65 na ul. Kukułek. 250 metrów, są tam konieczne wyburzenia, obniżenia terenów i tu nie ma problemów ze spełnieniem warunków technicznych. A co bardzo istotne, Rada Jednostki Pomocniczej nr 5 przegłosowała projekt do budżetu miasta o rozbudowę szkoły z uwagi na brak sal lekcyjnych dla dzieci i konieczność prowadzenia zajęć lekcyjnych w systemie zmianowym. Jest to dla mnie absurdalne – powiedział nam Dawid Durał.

Tutaj magistrat też był dokładny i określono nam jakich warunków technicznych nie spełniła inwestycja modernizacji i rozbudowy Przedszkola nr 75.

– Projekt modernizacji przedszkola i dobudowy sali gimnastycznej został negatywnie odrzucony ze względu na ogólnodostępność, która nie była oczywista, ale przede wszystkim ze względów technicznych – projekty inwestycyjne muszą spełniać wymagania, które wynikają m. in. z prawa budowlanego. Takie wnioski powinny zawierać np. zgody na realizację inwestycji nieruchomości sąsiednich – czego w tym w wniosku zabrakło – wyjaśniała nam Ewa Lipka z katowickiego magistratu.

Natomiast mieszkaniec, jak sam zaznacza, „trochę siedzi” w budowlance i twierdzi coś zupełnie innego.

– Pani rzecznik niestety otrzymała błędne informacje od pracowników Urzędu Miasta – zaznacza Dawid Durał. – Zgodnie z przepisami techniczno-budowlanymi, podejmujemy jakiekolwiek kroki jeżeli chodzi o odległość budynku od sąsiada w przypadku odległości mniejszej niż 3m. Zgoda sąsiada jest wymagana jedynie wtedy jeżeli zbliżamy się do jego działki na odległość mniejszą niż 1,5m – dodaje.

Zapytani przez nas o tą sprawę katowiccy urzędnicy od kilku dni milczą. Podobnie w sprawie ogólnodostępnych zajęć, które jak się dowiedzieliśmy w szkole mają być odpłatne.

4 KOMENTARZE

  1. W Nikiszowcu również odrzucono projekty przedszkoli, choć miały one służyć dzieciom uczęszczającym do ogólnodostępnego przedszkola i naprawdę są potrzebne. Za to dopuszczono projekt szkoły, biblioteki oraz projekt rowerów miejskich, które mają się znaleźć jakieś 500 m od już czynnej stacji rowerowej – w momencie weryfikacji wniosków miasto na pewno o tym wiedziało. Odnośnie kryterium „ogólnodostępności”: jest ono niezwykle wybiórcze i dziurawe jak sito. To czy dany projekt przejdzie to powinna być decyzja mieszkańców. W tym roku w Nikiszowcu projekty są nieciekawe, więc może stąd najniższa frekwencja 🙁

  2. Prawda jest taka, że gro instytucji pisze samodzielnie lub przez zaprzyjaźnione osoby te wnioski dla siebie. A tak na prawdę wniosek o szafki w przedszkolu, czy tablice multimedialne w szkole nie spełnia żadnych kryterium ogólnodostępności.
    Jeśli jako mieszkaniec przyjdę sobie do takiego przedszkola/szkoły i powiem „dzień dobry, chcę skorzystać z szafki, tablicy” to mnie wyśmieją. Są nawet problemy z dostępem do boisk szkolnych, czy placów zabaw remontowanych w ramach BO.
    Nie oszukujmy się rzeczywistość skrzeczy.

  3. Dlaczego przeszedł projekt dot. szachów w przedszkolu L/25/22/2017, a projekt ćwiczeń manualnych i kreatywnych „dizajn ze sznurka” L/3/4/2017 nie jako nieogólnodostępny.
    W samym projekcie L/25/22/2017 pisze, że korzystać będą tylko 5-6 latki (czyli nawet nie wszystkie dzieci z danego przedszkola).

  4. Bardzo się cieszę, że infokatowice podjęło ten temat i od jakiegoś czasu przejmujecie Państwo rolę prawdziwych dziennikarzy lokalnych. Dwa duże dzienniki lokalne milczą na ten temat, głównie robiąc kopiuj wklejki z tego, co przygotowało biuro prasowe Urzędu Miasta Katowice. Cała nadzieja właśnie w internecie. Niestety Budżet Obywatelski w Katowicach wymaga solidnego przeformułowania. Nie może być tak, że finansowana jest w ten sposób np. działalność biblioteki czy straży pożarnej. Przecież to są zadania gminy, a nie obywateli!!! Lada chwila a dojdzie do absurdu, że z Budżetu Obywatelskiego będziemy musieli finansować np. sprzątanie miasta albo utrzymanie komunikacji miejskiej.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Solve : *
18 × 12 =