Smykowski w samochodzie policyjnym / fot. Maciej Psych Smykowski

Rowerzysta wezwał policję, bo samochody blokowały drogę dla jednośladów: W poniedziałek doszło do spięcia na linii rowerzyści-kierowcy na ulicy Kochanowskiego w Katowicach. Sytuacja skończyła się zarzutami dla rowerzysty, który miał wezwać policję na źle zaparkowane samochody. Gdy na miejsce przyjechała policja zaparkowany był ciągle jeden samochód – seat, świadkowie twierdzą, że samochód został uszkodzony celowo właśnie przez kierującego jednośladem. 

Znany katowicki aktywista Maciej Psych Smykowski bardzo często jeździ na rowerze ulicą Kochanowskiego. Ekolog, członek partii Zielonych oraz Rady Pożytku Publicznego, działa również w ramach Zespołu do Spraw Polityki Rowerowej w Katowicach, W poniedziałek chciał przejechać rowerem przez ulicę Kochanowskiego. Relacje Smykowskiego, który opublikował oświadczenie w tej sprawie i policji znacząco się różnią.

Reklama

– Od kilku też lat istnieje problem parkowania samochodów na ulicy Kochanowskiego – zarówno dostawczych jak i osobowych – wyjaśnia kontekst sprawy Maciej Psych Smykowski. – Jednak prośby o wprowadzenie ograniczeń, setki telefonów do straży miejskiej i na policję nic nie dają, ponieważ w centrum miasta zawsze znajdzie się kierowca, który uważa się za ważniejszego od przepisów czy od innych osób – rowerzystów – dodaje.

Zdarzenie na ulicy Kochanowskiego / fot. Maciej Psych Smykowski

Zdaniem katowickiego aktywisty podobnie sprawę potraktował patrol policji. – Kiedy został wezwany do wystawienia mandatu trzem autom stojącym na drodze rowerowej, uznał za ważniejszą kwestię, że zostało potrącone lusterko. Znalazł też obicia na karoserii. Strażnicy porządku w przypływie uznania dla kierowców stojących na drodze rowerowej przypisali to jako akt wandalizmu, czyli uszkodzenie mienia o znacznej wartości. Ich interpretacja obejmowała również, to, że istnieje obawa o moje ukrywanie się. Wobec tego spędziłem noc w areszcie – wyjaśnia rowerzysta, który w sumie w areszcie przebywał 22 godziny. W między czasie szukała go rodzina i znajomi.

Policja mówi o celowym działaniu

Policja przekazuje nieco inny obraz zdarzenia. Około godziny 14.30 patrol został wezwany na ulicę Kochanowskiego do awantury pomiędzy rowerzystą a kierowcami samochodów.

– Na miejsce pojechali policjanci z ogniwa interwencyjnego. Na miejscu zastali rowerzystę, świadków oraz kierującą, której samochód częściowo był zaparkowany na ścieżce rowerowej.  Z relacji świadków wynikało, że kierujący rowerem umyślnie zarysował karoserię (błotnik i drzwi) i uszkodził lusterko zaparkowanego tam seata – wyjaśnia Aneta Orman z katowickiej policji. – Właścicielka samochodu złożyła wniosek o ściganie sprawcy zniszczenia mienia. Przyjęto zawiadomienie i wniosek o ściganie od pokrzywdzonej oraz przesłuchano świadków, którzy widzieli, iż rowerzysta świadomie rowerem porysował karoserię a poprzez uderzanie rękami uszkodził lusterko – dodaje.

Straty oszacowano na 500 zł. Jak zaznacza policja rowerzysta został zatrzymany i trafił do policyjnego aresztu, usłyszał już zarzuty zniszczenia mienia. Prowadzone będzie również odrębne postępowanie w sprawie o wykroczenie – chodzi o parkowanie samochodu w miejscu niedozwolonym.

– Sprawa się nie kończy. Muszę odpowiedzieć na wezwanie sądu, wraz z adwokatem piszemy zażalenie na działania policjantów. Więc marnowania czasu festiwal będzie trwał dalej. Przy czym zakładam, że to nie ostatnia sprawa dotycząca ulicy Kochanowskiego i dojazdu do Rynku – zaznacza Maciej Psych Smykowski. Do Komendanta Policji w Katowicach apeluje o: „wyczulenie i przeszkolenie swoich podwładnych w zakresie praw rowerzystów”, a do prezydenta Katowic o: „zabezpieczenie podstawowej sieci dróg rowerowych, tak aby uwzględniając potrzeby mieszkańców, można było korzystać z nich jak z dróg rowerowych, a nie slalomu pomiędzy przeszkodami”.

Reklama

7 KOMENTARZE

  1. a czegóż się spodziewać po zielonym wojującym lewaczynie? Na pewno nie logiki i szacunku do własności prywatnej – zdemolował auta i jeszcze toczy pianę z gęby 😀 nie wystarczyło jak cywilizowany człowiek wezwać służb, żeby wlepili mandaty?

    idąc jego oszołomską logiką auta również powinny potrącać rowerzystów, którzy wyjechali np. na drogę szybkiego ruchu, gdzie taki ruch jest zabroniony albo piesi powinni wsadzać kij w szprychy tym zasuwającym z zawrotną prędkością po chodnikach 😉

    • Czytanie w tym kraju kuleje, a czytanie ze zrozumieniem to już w ogóle woła o pomstę do nieba, czego Ty jesteś wstydliwym przykładem. Do tego atakujesz poszkodowanego czyli rowerzystę wyzywając go od lewaków – w tym wszystkim mieszasz porządku. Wobec tego to u ciebie występuje całkowity i głęboki brak logiki. Co do czytania ze zrozumieniem, gdyż do rowerzysta pierwszy wezwał patrol.

      • Co z tego że terrorysta-rowerzysta wezwał pierwszy patrol? Są świadkowie uszkodzenia mienia. I nie ma dyskusji za szkody musi zapłacić skoro nie ma OC to z własnej kieszeni, a jeśli ma OC i zrobił to celowo to i tak zapłaci z własnej kieszeni.
        Swoją drogą ten Psych się musiał nieźle miotać skoro go przymknęli na 22h.

    • Pragnę tylko nadmienić że kierująca SEATEM jest wnuczką I sekretarza KW PZPR w Katowicach 🙂 To, aproppos LEWAKÓW 🙂

  2. Prawda jak zwykle pośrodku. Sam może nie jeżdżę po mieście rowerem, jednak często zdarza nam się przechodzić chodnikiem z wózkiem dziecięcym. Bardzo wiele razy musieliśmy schodzić na ruchliwą jezdnię, by ominąć zaparkowane samochody, a przepis wyraźnie nakazuje zachować ileś tam cm chodnika (chyba 150, o ile dobrze pamiętam). Policja łapie babinki handlujące czosnkiem i pietruszką, a na takich kierowców przymyka oko. Jednak sami rowerzyści też nie są bez winy. Zajeżdżają drogę, jadą lewą stroną pasa, by nie dało się ich wyprzedzić, nie interesują się w ogóle znakami i przepisami. Powinien powrócić obowiązek zdawania na kartę rowerową, by choć minimalnie każdy poznał znaki.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Solve : *
19 × 22 =