Justyna Jędrysek i jej prace / fot. Krystyna Ponińska

Do 14 lipca, w Centrum Organizacji Pozarządowych w Katowicach, przy ul. Młyńskiej 5 można oglądać prace Justyny Jędrysek, która prezentuje grafikę artystyczną, plakaty i rysunki. Wystawa zorganizowana została przez Silesian Visual Art. Rozmawiamy z artystką. 

Krystyna Ponińska: Podejmując studia na kierunku Grafika, świadomie dokonałaś wyboru tej techniki, jako formy artystycznego wyrazu swej twórczości. Czy nadal uważasz, że to był trafny wybór? Wiadomo, że jest to sztuka bardzo trudna, wymagająca dużej dyscypliny i umiejętności.

Reklama

Justyna Jędrysek: Tak, był to wybór najlepszy jakiego mogłam dokonać. I choć nie od zawsze byłam pewna, że będę zajmować się sztuką, to łatwiej jest, jeśli ktoś nad nami czuwa i pomaga w wyborze tej najlepszej dla nas drogi. Chociaż teraz uważam, że artystą się rodzi, a nie zostaje i nie da się od tego uciec. Zdecydowałam się na grafikę, bo to pociągało mnie i nadal pociąga. Umiejętności można nabyć, zdobyć doświadczenie, wyszkolić swój warsztat, ale rzeczywiście grafika artystyczna wymaga ogromnej cierpliwości i dyscypliny. Tutaj na efekt trzeba poczekać trochę dłużej, sam proces jest czasochłonny, coś może nie wyjść, wtedy zaczynamy od nowa. Dlatego właśnie jest to jakie fascynujące.

Krystyna Ponińska: Czy grafika artystyczna, której przykłady możemy oglądać na wystawie, to dzieła, które przede wszystkim są ważnym spełnieniem artystycznym dla Ciebie samej? O inspiracji literackiej utworem „Mały Książę” dowiadujemy się z podpisów. Jest to wskazówka i klucz do puszczenia wodzy wyobraźni i własnej interpretacji odbiorcy? Jeśli kogoś kto patrzy na te prace, a nie jest osobą profesjonalnie przygotowaną do odbioru sztuki, zachwyci kompozycja, forma, barwa… to już wystarczy?

Justyna Jędrysek: Grafika artystyczna jest dla mnie ważna, nie powiedziałabym jednak że jest to przede wszystkim moje artystyczne spełnienie, ponieważ zajmuje się także plakatem, który jest bardzo bliski memu sercu. Grafika jest jednak bardziej intymna, tutaj całkowicie mogę wyrazić siebie, nie bacząc na odbiorcę. Jeśli chodzi o grafiki prezentowane na wystawie to rzeczywiście są inspirowane historią Małego Księcia. Odbiorca sam może dostrzec w tych pracach, co tylko chce, grafiki nie są ilustracjami do książki. Przedstawiłam w nich to, co dla mnie ta historia znaczy, co ja czuję, kiedy czytam książkę, bo ona zmusza nas do refleksji. Nie trzeba być profesjonalistą, aby oglądać sztukę. Oczywiście kulturowe i życiowe doświadczenie każdego człowieka ma ogromny wpływ na jej odbiór, ale każdy bierze z niej coś dla siebie, więc jeżeli komuś podoba się kolor, kształt albo kompozycja, to tak, to wystarczy. Jeżeli dzięki temu coś się zmieni w jego postrzeganiu i jeżeli odbiorca będzie głodny tejże wiedzy, to jest to dla mnie jako artysty już satysfakcjonujące.

Krystyna Ponińska: Tytuł wystawy „Przez oczy do serca” wydaje mi się niezwykle trafny i łatwy do interpretacji, ale chciałabym, żebyś sama rozszyfrowała jego znaczenie.

Justyna Jędrysek: Ten tytuł jest mi chyba najbliższy ze wszystkich, jakie do tej pory miałam i ma kilka znaczeń. Po pierwsze moją misją jest trafianie do ludzkich serc przez ich oczy. Mam nadzieję, że kiedy popatrzą na moje prace, coś poczują, coś pomyślą i to ich wzbogaci… Ale też moja sztuka wypływa z mojego serca, a jest wynikiem obserwacji, więc jest to proces odwrotny. Kiedy więc zobaczę coś, co mnie porusza i trafi to do mojego serca, powstaje plakat, ilustracja czy grafika. I pewnie dlatego motyw oczu i serca pojawia się na moich pracach regularnie.

Krystyna Ponińska: Oglądając wystawę najbardziej zachwycają, ciekawą formą, rysunkiem, barwą i trafnością skojarzeń, plakaty. O ile grafika to świat trochę niedostępny, zamknięty twórczym kodem artysty, który nie dla wszystkich jest czytelny, to plakaty i ilustracje są jak otwarta księga. Wszystkie formy graficzne tych prac współgrają z zawartą w nich treścią, prowokują do dialogu z odbiorcami, dają upust emocjom. To taki most komunikacji między artystą i odbiorcą tej sztuki… Czy zgadzasz się z tym? Czy funkcja społeczna i polityczna plakatu nadal jest żywa i może spełniać niegdyś przypisaną jej misję? Twój plakat „Est – West imigration” jest bardzo poruszający… Czy plakat to twoja ulubiona forma twórczości?

Justyna Jedrysek: W moich pracach można zauważyć, że grafika, rysunek czy projektowanie się przenikają. Czasami zanim powstanie plakat wycinam linoryt, bo akurat to pasuje mi do tego projektu. Do każdego plakatu podchodzę indywidualnie, dobieram formę do tego, co chcę przez ten plakat powiedzieć. A jeśli jest to plakat np. kulturalny, forma musi mi pasować do treści, które ze sobą niesie. Plakat to określona wiadomość dla odbiorcy i jednocześnie mój komentarz, moje spojrzenie na jakąś sprawę. Tak, jest to pewien rodzaj komunikacji ze społeczeństwem, to na pewno. Plakat społeczno-polityczny jest nadal żywy, dzisiaj częściej przenosi się do internetu, ale nadal trafia do ludzi. Jest oglądany i komentowany, ma swoją siłę i to jest wspaniałe. Kocham plakat.

Krystyna Ponińska: Zajmujesz się również projektowaniem książek. Twoją pracę doktorską wiążesz z realizacją książki artystycznej? Czy możesz wyjaśnić nam, co się kryje za tym określeniem? Wydaje mi się, że wymaga to duzej kreatywności i daleko wykracza poza znane nam pojęcie określające książkę, nawet tę ilustrowaną?

Justyna Jędrysek: Książka artystyczna nie ma granic. Dzisiaj książka może być tylko pretekstem do zrobienia dzieła malarskiego, rzeźbiarskiego, czy intermedialnego i to też będzie nazwane książką artystyczną. Ja chciałabym nadawać książce duszę. Jeśli jakaś książka może być arcydziełem literackim, to dlaczego nie może być dziełem sztuki? Samo dobre projektowanie książki i ilustrowanie, mnie jako artystki, nie interesuje, jako projektantki – owszem. Książka ma być obiektem, czymś więcej niż tylko tekstem, nie musi oddziaływać na odbiorców tylko treścią, ale jej oprawa artystyczna może z nią wspaniale współgrać, wzmacniać jej przesłanie, jej sens. Dzisiaj książka bywa jedynie nośnikiem tekstu, a poza tym jest po prostu brzydka i tę niedobrą brzydotę nam się sprzedaje jako książkę. Nie, to nie musi być tak. Ludzie zapomnieli o tym, że gdy książka się narodziła, to przecież była wspaniałym dziełem sztuki.

Krystyna Ponińska: Jesteś na początku swej artystycznej twórczej drogi, jakie są najbliższe plany, cele które chciałabyś osiągnąć?

Justyna Jędrysek: Na pewno doktorat jest tym, co jest dla mnie w najbliższej przyszłości najważniejsze. Poza tym wyjeżdżam do Paryża, żeby uczyć się pod okiem mistrza, jednego z najlepszych światowych projektantów Michela Bouveta. Na tym na razie się skupiam.

Krystyna Ponińska: Czy dla ciebie jako twórcy ważne jest pokazywanie swej twórczości innym? I czy zainteresowanie sztuką to cecha współczesnego, młodego pokolenia?

Justyna Jędrysek: Artysta nie tworzy dlatego, żeby robić wystawy, to nie jest jego celem. Jest to bardzo fajne uczucie, kiedy można pokazać swoje pracę i są ludzie, którzy chcą to oglądać. Wydaje mi się, że dopóki są tym zainteresowani, trzeba to robić. Trzeba uwrażliwiać ludzi. Wszystko co nas otacza ma wpływ na nasz gust i estetyczny smak, kształtuje go, a nie zawsze są to dobre przykłady. Niestety sztuka nigdy nie była modna, a współczesna edukacja, która zapewnia nam tylko jedną godzinę plastyki tygodniowo i to nie na każdym etapie naszej edukacji nam artystom nie pomaga. Ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, jak ważna jest edukacja w tym zakresie. To przecież sztuka nas uwrażliwia, nie tylko na piękno,ale na cały świat, na problemy innych także, nie da się tego oddzielić. Bardzo rozwija naszą wyobraźnię, wzmaga kreatywność. Dzisiaj modny jest internet. Dobrze że sztuka żyje także tam, choć może to nie jest najlepsze miejsce, ale jest dobrym początkiem, by jej odbiorców było więcej. Aby wejście do galerii nie  kojarzyło się nam ze stresem i poczuciem, że chyba nie do końca pasujemy do tego miejsca, bo jest nam ono zupełnie obce.

Krystyna Ponińska: Czy mogłabyś w jednym zdaniu zachęcić do kontaktu ze sztukami plastycznymi? Po co odwiedzać galerie sztuki i oglądać wystawy? Choć wiem, że penie wolałabyś zrobić to w graficzny sposób, bo w tym, jak widać na wystawie, jesteś naprawdę dobra!

Justyna Jędrysek: Sztuka może być niebezpieczna – wciąga. Rozwija wyobraźnie i obcując z nią możemy stać się zupełnie innymi ludźmi, wrażliwszymi z poszerzonymi horyzontami i własnym zdaniem, ale… chyba warto.

Krystyna Ponińska: Dziękuję za rozmowę.

Justyna Jędrysek: Również dziękuję.

 

Justyna Jędrysek jest absolwentką Instytutu Sztuki Wydziału Artystycznego Uniwersytetu Śląskiego. Od 2016 roku jest doktorantką w Zakładzie Projektowania Graficznego w macierzystej uczelni. W swej twórczości zajmuje się głównie projektowaniem graficznym, grafiką artystyczną, projektowaniem książki, plakatem oraz ilustracją. Prace wystawiała w Polsce i za granicą: na Węgrzech, w Serbii, Iranie, na Ukrainie, w Czechach, Luksemburgu, Rumunii, Macedonii, Ekwadorze i Meksyku. Jest laureatką nagród i wyróżnień polskich i zagranicznych.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here

Solve : *
30 − 27 =